"Lex szarlatan", czyli triumf IG-Farben po latach
Brzmi niby dobrze, ale diabeł tkwi oczywiście w szczegółach. Chodzi o kwestię problematyczności tego, co jest określane mianem „bieżącej wiedzy medycznej”. Każdy, kto miał choć trochę bliższy kontakt ze współczesną nauką dobrze wie, że znajduje się ona pod bardzo silną kontrolą ośrodków, które faktycznie sprawują władzę nad społeczeństwami zachodnimi. Ten „bieżący stan wiedzy” jest tak naprawdę ustalany przez lobby, które kreuje różnych „ekspertów” i „specjalistów” w celu kontrolowania społeczeństwa. Prawdziwy rozwój nauki jest całkowicie blokowany, przez co została ona sprowadzona tylko i wyłącznie do roli narzędzia służącego interesom najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi. Różnego rodzaju odkrycia naukowe, nawet te prawdziwe i realne, na końcu służą tylko temu, żeby wyprodukować coś, na czym ktoś będzie mógł po prostu zarobić.
Książek na temat „fałszywego mitu nauki” jest sporo, pisali o tym choćby Mikołaj Brykczyński czy Piotr Jaroszyński. Ja chciałabym tutaj skoncentrować się na kwestii tego, jak te realne ośrodki władzy poprzez m.in. system grantowy czy kontrolę czasopism i wydawnictw naukowych decydują o tym, co rzekomo jest naukowe a co nie jest, czym naukowcy mają prawo się zajmować i w jaki sposób i w jakim kierunku? Wiedza, która byłaby niewygodna a może nawet niebezpieczna dla systemu ich władzy, jest deprecjonowana właśnie jako „nienaukowa”.
Zasadniczo system ten funkcjonuje w następujący sposób. Prawdziwymi ośrodkami władzy są grupy ludzi najbogatszych, którzy są właścicielami banków, korporacji paliwowych, firm produkujących żywność, leki i chemię, w tym wszelkie nawozy rolnicze, środki chwastobójcze etc. Wymienione sektory należą do tych, które są absolutnie kluczowe jeśli chodzi o zaspokajanie podstawowych potrzeb życiowych społeczeństw. I wszystkie te sektory są kontrolowane przez ludzi najbogatszych, którzy dążą do całkowitego uzależnienia miliardów ludzi od siebie. Nauka i media to narzędzia służące natomiast do tego, by ludzi kontrolować mentalnie. Stąd też najbogatsi monopolizują badania naukowe w taki sposób, by nauka służyła ich interesom.