Gawryluk w obronie dziennikarki. Kierwiński: Za kłamstwo
O nieprawidłowościach w warszawskim Szpitalu Południowym od kilku tygodni mówi cała Polska. Sprawa wywołała dyskusję wokół funkcjonowania służby zdrowia w całym kraju. Afera wybuchła po tym, jak wyszło na jaw, że szpitalnym SOR-em kierował powiązany z KO radny Dawid Kacprzyk, choć nie miał do tego uprawnień. W oświadczeniu majątkowym podał, że w 2025 r. zarobił ponad 1,6 mln zł.
Według doniesień Telewizji Republika, szef MSWiA Marcin Kierwiński, który jest jednocześnie szefem warszawskich struktur KO, od maja 2025 r. mógł wiedzieć o nadużyciach w Szpitalu Południowym, lecz nie podjął żadnych działań. W rozmowie z Tok FM Kierwiński zapewnił jednak, że nie docierały do niego żadne niepokojące sygnały dot. Szpitala Południowego
Okazuje się, że minister podjął również kroki wobec dziennikarki, która skomentowała doniesienia TV Republika, sugerując, że, jeśli są prawdziwe, premier Donald Tusk powinien podjąć zdecydowane działania. Jak poinformowała Joanna Miziołek, Marcin Kierwiński zażądał od niej m.in. publicznych przeprosin i wpłaty 2 tys. zł na straż pożarną. Miziołek poruszyła ten temat pod koniec czerwca, jeszcze przed konferencją premiera. "Jeśli SMS-y, w których lekarz wysyłał do Marcina Kierwińskiego zdjęcia VIP roomu w szpitalu, są prawdziwe, to nie wiem, na co jeszcze czeka premier Tusk" – napisała dziennikarka, powołując się na informacje Telewizji Republika. "Rozsiewa Pani kłamstwa. Proszę to sprostować. Nikt nigdy nie przesyłał mi zdjęć z jakiegokolwiek saloniku" – skomentował Kierwiński. "Napisałam jeśli. TV Republika je publikuje, proszę tam zajrzeć i prostować" – odpowiedziała Miziołek.
Gawryluk: Czy wolno pytać?
W sobotę do sprawy na antenie Polsat News nawiązała dziennikarka Dorota Gawryluk. – Możemy zadać pytanie, ale nie wiem, czy w ogóle wolno dzisiaj pytać. Nasza redakcyjna koleżanka za zadawanie pytań w sprawie ministra Kierwińskiego będzie miała proces – powiedziała.
Na te słowa szybko zareagował minister Kierwiński. "Szanowna Pani Redaktor Gawryluk – nie za zadanie pytania, a za kłamstwo. To tak informacyjnie. Dość prosto to sprawdzić" – napisał na platformie X.