Kierwiński też wiedział o aferze? Wymiana SMS-ów, relacja lekarza

Kierwiński też wiedział o aferze? Wymiana SMS-ów, relacja lekarza

Dodano: 
Marcin Kierwiński, szef MSWiA
Marcin Kierwiński, szef MSWiA Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera
Według doniesień TV Republika, lekarz ze Szpitala Południowego prosił Marcina Kierwińskiego o interwencję ws. Dawida Kacprzyka i sytuacji w placówce.

Afera szpitalna zatacza coraz szersze kręgi. Według ustaleń portalu Zero, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski już w 2025 r. był informowany o tym, co dzieje się w Szpitalu Południowym (który jest własnością miasta). Ordynator, który o tym informował, został dwa miesiące później zwolniony z pracy.

Jednym z głównych wątków afery jest sprawa Dawida Kacprzyka, 28-letniego lekarza i byłego już radnego Koalicji Obywatelskiej. Młody medyk, dopiero będący w trakcie specjalizacji, tylko w 2025 r. zarobił 1,6 mln zł. Ponadto w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (SOR), którym Kacprzyk kierował, miała funkcjonować specjalna ścieżka przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin, a nawet "salonik VIP".

Lekarz prosił Kierwińskiego o interwencję ws. Kacprzyka i Szpitala Południowego

Według doniesień Telewizji Republika, Marcin Kierwiński, minister spraw wewnętrznych i administracji oraz szef warszawskich struktur KO, od maja 2025 r. mógł wiedzieć o nadużyciach w Szpitalu Południowym, lecz nie podjął żadnych działań. "Lekarz, który rok temu kontaktował się z ministrem ujawnił: umawiał się z Kierwińskim na wizytę w szpitalu, prosił o interwencję w sprawie Kacprzyka i chaotycznego przenoszenia oddziałów (m.in. chirurgii w ciągu jednego dnia bez przygotowania). Minister początkowo obiecywał przyjazd, jednak ostatecznie unikał spotkania, zasłaniając się brakiem czasu. Wymiana SMS-ów z maja 2025 r. potwierdza te ustalenia" – czytamy.

"Wielokrotnie obiecywał i wykręcał się"

Republika pokazała również nagranie rozmowy z byłym już lekarzem Szpitala Południowego, którą przeprowadził dziennikarz Piotr Nisztor. – Wielokrotnie umawiałem się z nim [Marcinem Kierwińskim – przy. red.]. Obiecywał mi przyjście osobiście do szpitala i zainteresowanie się tymi złymi sprawami, które się tam działy, głównie dotyczącymi tego Dawidka tak zwanego [Dawida Kacprzyka – przy. red.], który zarządza szpitalem i z nim konsultowało się kierownictwo szpitala, co mają począć – relacjonował medyk, który prosił o anonimowość.

– Wielokrotnie mi obiecywał i SMS-ami wykręcał się od tego. Potem informowałem o beznadziejnej decyzji o przeniesieniu dobrze prosperującego oddziału na nowe miejsce piętro wyżej. Jak na wojnie, w ciągu jednego dnia pracy, w nieposprzątane miejsca, z bałaganem. Prosiłem, żeby przyjechał do szpitala i obejrzał. Dostałem odpowiedź, że on się na porządkach nie zna, tylko na polityce. Żadnej, jak to się mówi, pomocy, o którą prawie błagałem i prosiłem, bo nigdy w życiu się z takim czymś nie spotkałem, nie uzyskałem – mówił o Kierwińskim.

– Przyznawał rację, że z tym Kacprzykiem trzeba coś zrobić i przenieść go z tego szpitala. I nigdy do niczego nie doszło, chowamy głowę w piasek – dodał informator TV Republika.

Marcin Kierwiński do tej pory nie odniósł się do ustaleń TV Republika. Na czwartkowej konferencji prasowej szef MSWiA był pytany, czy czuje się odpowiedzialny za nadużycia, które miały miejsce w Szpitalu Południowym. – Słucham tego, jak państwo bardzo chcecie udowodnić, że to partia polityczna, w tym przypadku Koalicja Obywatelska, odpowiada za obsadę dyżurów czy za grafik lekarzy. Nie, to nie partia polityczna odpowiada – przekonywał.

Czytaj też:
Wrze po aferze w szpitalu. Mulawa nie ma wątpliwości, kto ponosi odpowiedzialność
Czytaj też:
Kolejne niewygodne nagranie. Kacprzyk apelował, by nie nadużywać SOR-ów

Źródło: Telewizja Republika / X
Czytaj także