Tymczasem dr Piotr Kusznieruk, rektor Warszawskiej Akademii Medycznej Nauk Stosowanych, powiedział, że mówi się o tym, że politycy, którzy kończyli imprezę lądowali w tym szpitalu po to, żeby się odtruć poalkoholowo.
To wszystko dramatycznie komponuje się z trwającą aferą, w której Dawid Kacprzyk jest na razie główną postacią.
– Po to właśnie są SOR-y, żeby leczyć stany zagrożenia zdrowia i życia. Jeżeli będziecie tam chodzić po recepty, to spowodujecie tylko ogromne kolejki, w których kiedyś, gdy będziecie potrzebowali w tej nagłej, pilnej pomocy, zalegniecie i zablokujecie miejsce dla osób, które bardzo tego potrzebują – mówi na nagraniu były już radny Koalicji Obywatelskiej.
VIP-y poza kolejką. Rozwojowa afera szpitalna
Afera szpitalna zatacza coraz większe kręgi. Według ustaleń portalu Zero.pl, prezydent Rafał Trzaskowski był w 2025 roku informowany o tym, co dzieje się w Szpitalu Południowym w Warszawie. Ordynator, który o tym informował, został dwa miesiące później zwolniony z pracy. Natychmiast pojawiły się żądania, by Trzaskowski podał się do dymisji, a sprawa jest teraz w Polsce politycznym tematem numer jeden. Sprawą zajmuje się także prokuratura.
Jednym z głównych wątków afery jest sprawa wspomnianego lekarza Dawida Kacprzyka. Medyk, będący w trakcie specjalizacji, miał w 2025 roku zarobić w Szpitalu Południowym 1,6 mln zł. Po nagłośnieniu sprawy szpital przeprowadził audyt. Jego wyniki wykazały nieprawidłowości w rozliczeniach. Kacprzyk skorygował już 33 faktury obejmujące okres od stycznia 2025 do czerwca 2026 roku i zwrócił placówce pół miliona złotych.
Audyt dotyczy też korzystania przez lekarza z pomieszczeń należących do Warszawskiego Centrum Chirurgii Kręgosłupa. Według dotychczasowych ustaleń miał wykorzystywać je bez formalnej zgody. W Szpitalnym Oddziale Ratunkowym miała ponadto funkcjonować nieformalna ścieżka dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Chodzi o szybkie przyjęcia na SOR i ekspresową diagnostykę, bez standardowego oczekiwania.
