Katastrofa ekologiczna na rzece Bóbr. Czarnek: Te dwie panie są winne
Według najnowszych informacji ze zbiornika i rzeki Bóbr odłowiono już od 15 do nawet 19 ton śniętych ryb. Inwestor przekonuje, że skala zjawiska była niemożliwa do przewidzenia.
Masowe śnięcie ryb rozpoczęło się na początku tygodnia, krótko po zakończeniu spuszczania wody ze zbiornika Pilchowickiego. Operacja była konieczna, by rozpocząć remont ponadstuletniej zapory, która została uszkodzona podczas powodzi w 2024 roku. Początkowo mówiono o kilkunastu tonach martwych ryb. Z ustaleń Radia ZET wynika jednak, że bilans może być jeszcze większy i sięgać nawet 19 ton. Z kolei Tauron Ekoenergia przekazał, że do tej pory zutylizowano około 15 ton.
Czarnek: Zaczynamy wielkie kontrole
W poniedziałek na miejscu katastrofy pojawili się politycy Prawa i Sprawiedliwości, na czele z Przemysławem Czarkiem. Kandydat partii na premiera zapowiedział, że opozycja będzie prowadziła kontrole, które mają dać odpowiedź na pytanie o przyczyny skażenia rzeki.
– Piękne tereny, zbiornik Pilchowice, zapora, rzeka Bóbr i potężna katastrofa. Tylko nie katastrofa naturalna, taka jaka miała miejsce na Odrze kilka lat temu, kiedy byliśmy potężnie atakowani przez te same panie, które dzisiaj powinny natychmiast podać się do dymisji – pani Hennig-Kloska i pani Zielińska – tylko katastrofa, która wynika z faktu kompletnego braku nadzoru nad działalnością spółki Tauron – powiedział były minister edukacji.
– Te dwie panie […], które walczą o renaturyzację rzek, o środowisko, są winne temu, że stąd do tej pory wydobyto 15 ton śniętych ryb. Śniętych ryb nie dlatego, że doszło do katastrofy naturalnej, ale dlatego, że nie zwrócono uwagi na przewidywania meteorologiczne i nie było odpowiedniego nadzoru nad koniecznymi pracami modernizacyjnymi tej zapory – mówił dalej polityk.
Czarnek zapowiedział przeprowadzenia kontroli w ministerstwie i urzędach "po to, żeby ujawnić całą sytuację i pokazać kompletną indolencję i niekompetencję tego rządu".