Odszkodowanie za fotel ministra. Sobierańska-Grenda dostała prawie 200 tys. zł

Dodano:
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda Źródło: PAP / Leszek Szymański
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda dzwoni po ekspertach i prosi o pomoc w przygotowaniu propozycji zmian w ochronie zdrowia, które zadowolą premiera i pozwolą jej utrzymać się na stanowisku. Równocześnie za jego zajmowanie pobiera odszkodowanie – podaje "Gazeta Wyborcza".

Premier Donald Tusk oczekuje od minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy konkretnych propozycji zmian w ochronie zdrowia, które miałyby poprawić sytuację w systemie i zdecydować o jej dalszym pozostaniu w rządzie. Ultimatum upływa we wtorek (7 lipca) i dotyczy również prezesa NFZ Filipa Nowaka.

Według informacji "Gazety Wyborczej", szefowa MZ dzwoni teraz do ekspertów i prosi ich o rady "na mieście", czyli u osób uchodzących za specjalistów od zdrowia.

Problem w tym, że – jak wskazuje gazeta – nikt z jej najbliższych współpracowników nie jest dziś w stanie pomóc jej w przygotowaniu rozwiązań, które Tusk uznałby za gwarancję szybkich zmian.

200 tys. zł odszkodowania za bycie ministrem zdrowia

Dziennik zwraca uwagę, że podczas gdy Sobierańska-Grenda walczy o zachowanie ministerialnego stanowiska, równocześnie za jego zajmowanie pobiera odszkodowanie. Chodzi o prawie 200 tys. zł, jakie pobrała w związku z obowiązującym ją zakazem konkurencji po odejściu ze stanowiska prezesa spółki Szpitale Pomorskie.

"Na 530 tys. zł zarobionych w 2025 r. w Szpitalach Pomorskich złożyło się 373,5 tys. zł wynagrodzenia, niecałe 12 tys. zł za niewykorzystany urlop, oraz prawie 11 tys. ryczałtu samochodowego. Ponad 134 tys. zł to odszkodowania za zakaz konkurencji" – czytamy.

W międzyczasie Wirtualna Polska ujawniła, że także w tym roku Sobierańska-Grenda otrzymała ponad 57 tys. zł za to, że odeszła ze stanowiska prezesa Szpitali Pomorskich.

Decyzja zapadła na 10 dni przed wejściem Sobierańskiej-Grendy do rządu

"GW" odnotowuje, że uchwałę w tej sprawie podjęto 14 lipca 2025 r., czyli na dziesięć dni przed wejściem Sobierańskiej-Grendy do rządu. "Po co? Żeby zrekompensować jej straty z powodu awansu na ministra? Bo na tym stanowisku za mało się zarabia? Przecież przymusu nie ma" – wskazano w artykule.

Żaden z pytanych przez dziennikarzy prezesów szpitali nie ma umowy, która przewidywałaby odszkodowanie za zakaz konkurencji. Dziennik ocenia, że sytuacja Sobierańskiej-Grendy jest "przedziwna".

Źródło: Gazeta Wyborcza
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...