"Chłopaki z Mogilna" i 26 tys. zł za godzinę. Ostre starcie KO i PiS po aferze w kolejnym szpitalu
Po ujawnieniu informacji o kontrakcie ze spółką neurochirurgów, których wynagrodzenie miało sięgać nawet 26 tys. zł za godzinę pracy, przedstawiciele koalicji rządzącej i Prawa i Sprawiedliwości zaczęli wzajemnie obarczać się odpowiedzialnością za sprawę.
Kierwiński: Umowę podpisano u schyłku rządów PiS
Do sprawy odniósł się we wtorek minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. – Doktor od "26 tys. za godzinę" za PiS był m.in.: prezesem Agencji Rezerw Materiałowych, w zarządzie ENEA, członkiem Społecznego Komitetu Poparcia J. Kaczyńskiego, dyrektorem w MF. Wtedy premierem był Morawiecki. Umowę podpisano u schyłku rządów PiS. Pewnie przypadek... – napisał w mediach społecznościowych.
Głos zabrał również europoseł KO Bartosz Arłukowicz. – A pana posła Janusza Cieszyńskiego gdzie wcięło? Niech pan nerwowo nie szuka po internecie! To niestety prawda. Pan Alekszyk od "chłopaków z Mogilna" od 26 tys. za godz. to wieloletni współpracownik Mateusza Morawieckiego. Czy w czymś jeszcze pomóc? – napisał. Później dodał kolejny wpis. – Ludzie odpowiedzialni za szpital i ściągnięcie spółki neurochirurgów "chłopaków z Mogilna" to były wojewoda z PiS Bogdanowicz i wicestarosta z PiS Jerzy Łaganowski. To stajnia wiernych druhów i żołnierzy Łukasza Schreibera z PiS. Zaprzeczy pan, panie pośle? – pytał.
Cieszyński wskazuje na starostę
Na zarzuty odpowiedział były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. – Jak się ockną, to zrozumieją, że w Mogilnie karty rozdaje kumpel ich koalicjanta Włodzimierza Czarzastego – napisał. W kolejnym wpisie wskazał na starostę mogileńskiego Tomasza Krzesińskiego z Nowej Lewicy. – Będąc w zarządzie powiatu przyjął dyrektorkę szpitala, która zawarła umowę ze spółką Spine. Przez cały czas obowiązywania umowy był starostą mogileńskim – stwierdził.
Po zwróceniu uwagi przez dziennikarza Wirtualnej Polski Michała Janczurę doprecyzował, że dyrektorkę powoływał zarząd powiatu. – W 2019 roku starosta Krzesiński był członkiem zarządu powiatu. To zarząd powiatu powołał poprzednią panią dyrektor – napisał. Jednocześnie dodał: – Obecny starosta mogileński Piotr Krzesiński pełni funkcję od 2021 roku, czyli przez cały czas trwania afery kręgosłupowej. Za to, że przez trzy lata nie nadzorował realnie poprzedniej dyrektor powinien dostać nagrodę czy jak?
Wymiana zdań z udziałem Żukowskiej i Schreibera
Do dyskusji włączyła się przewodnicząca klubu Lewicy Anna-Maria Żukowska. Wskazała, że to obecny starosta zwolnił dyrektor Ewę Bonk-Woźniakiewicz, która podpisała umowę ze spółką Spine. Na wpis Arłukowicza odpowiedział także poseł PiS Łukasz Schreiber. – Totalnie się pan skompromitował i wypisuje brednie. Ja tam chyba nawet nigdy nie byłem i nie znam nikogo z tej spółki ani zarządu szpitala. Wiem natomiast jedno, że gdy przyszedł wojewódzki dyrektor NFZ z naszej nominacji, Jan Gessek, to natychmiast wypowiedział umowę i nie zrobili ani jednego zabiegu – napisał.
Do wpisu odniósł się europoseł KO Krzysztof Brejza, publikując zrzuty ekranów z Państwowej Komisji Wyborczej. – Pamiętajcie: "nie startował". Chłopa nikt teraz nie zna – napisał.
Umowa ze spółką Spine
Według ustaleń mediów była dyrektor Szpitala Powiatowego w Mogilnie Ewa Bonk-Woźniakiewicz podpisała w 2023 roku umowę ze spółką Spine świadczącą usługi neurochirurgiczne. Kontrakt zakładał, że lekarze otrzymywali 65 proc. wartości refundacji NFZ za wykonany zabieg. Według przywoływanych informacji rynkowe stawki wynoszą około 40 proc.
Media podały również, że lekarze wykonywali krótkie zabiegi przeciwbólowe trwające od trzech do dziesięciu minut, natomiast do rozliczeń z NFZ miały trafiać znacznie droższe procedury. W soboty wykonywano po kilkadziesiąt takich zabiegów. Według wyliczeń wynagrodzenie lekarzy mogło sięgać nawet 26 tys. zł za godzinę pracy, a ponad 300 tys. zł za dzień.
Sprawa została zgłoszona do prokuratury.