"Uratowaliśmy Polskę przed Putinem". Morawiecki zabrał głos
Polityk zatytułował swój obszerny wpis w mediach społecznościowych "Żelazo za krew. Jak uratowaliśmy Polskę przed Putinem". "Czas powiedzieć to sobie brutalnie szczerze – w kategoriach polskiego interesu narodowego i twardej Realpolitik: prowadziliśmy politykę asertywną i transakcyjną, i była to najbardziej opłacalna transakcja w historii polskiego bezpieczeństwa" – napisał na portalu X Morawiecki.
"Niektórzy zapewne oczekują, że będę się tłumaczył z wykazu sprzętu przekazanego Ukrainie na początku wojny. Nie będę. Jestem z niego dumny. Ta lista to polska polisa ubezpieczeniowa na życie" – zaznaczył parlamentarzysta.
Morawiecki: Nie żałuję ani jednej sztuki sprzętu
Były premier podkreślił, że "to rachunek za ocalenie polskiej krwi, naszej przyszłości". "Każdy czołg, każda sztuka amunicji z tego wykazu to był pocisk, który zniszczył rosyjski potencjał daleko od naszych granic – zanim mógł zagrozić Polsce. Te decyzje zapadały w pierwszej, krytycznej fazie wojny, gdy Kijów mógł upaść, a Polska mogła stracić państwo buforowe" – czytamy.
Jak podkreślił Mateusz Morawiecki: "Kiedy patrzę na tę listę, widzę tysiące uratowanych istnień polskich żołnierzy. Widzę armię Putina zatrzymaną pod Kijowem, która – gdyby nie ten sprzęt – dziś mogłaby się szykować do ataku na Warszawę. Rosja stanęłaby na znacznie dłuższej granicy z Polską i mogłaby skoncentrować przeciw nam wielokrotnie większe siły".
Gorzkie słowa padły pod adresem obecnego premiera. "Kiedy Tusk i Europa chcieli wysyłać Putinowi kwiaty i wierzyła w dialog z nim, a Ukrainie 5 000 hełmów, my wysłaliśmy czołgi, żeby zbrodniarz Putin nie zrealizował swojego chorego marzenia – poszerzenia rosyjskiej strefy wpływów" – zaznaczył były premier.
"Nie żałuję ani jednej sztuki sprzętu, którą tam posłaliśmy, bo ona kupiła wtedy Polsce najcenniejszy zasób – czas na zbrojenia i bezpieczeństwo naszych obywateli" – napisał wiceprezes PiS.
Morawiecki zaznaczył, że polityka jego formacji wobec Ukrainy "nie była 'służeniem' komukolwiek". "Była transakcją: żelazo za krew. Polisą, na którą było nas w końcu stać, dzięki uzdrowieniu polskich finansów publicznych przez rząd PiS" – stwierdził.
Były premier zaznaczył, że nie pozwoli, by "ktokolwiek fałszował prawdę o naszej postawie wobec Zbrodni Wołyńskiej". Jak zaznaczył, ekshumacje nie były gestem dobrej woli Kijowa, tylko efektem presji, rozmów i "konsekwentnego domagania się prawdy" przez poprzednią ekipę rządzącą i obecnego prezydenta. "Możecie nas krytykować. Możecie spierać się z naszymi decyzjami. Ale nie kłamcie, że milczeliśmy w sprawie Wołynia. Nie kłamcie, że oddaliśmy polską pamięć za polityczne gesty. To właśnie dzięki naszej twardej postawie sprawa ekshumacji wreszcie zaczęła się posuwać naprzód" – zaznaczył Morawiecki.
Były premier: Użyliśmy Ukrainy jako bufora i żywej tarczy
Odnosząc się do wsparcia dla Kijowa podczas rosyjskiej agresji, parlamentarzysta przyznał: "Użyliśmy Ukrainy jako bufora i żywej tarczy – i mówię to bez cienia zażenowania, bo to była najtwardsza, najbardziej brutalna polska racja stanu od dekad". "Zrobiliśmy deal, o którym polscy królowie mogli tylko pomarzyć" – dodał.
"Zrealizowaliśmy marzenie Piłsudskiego – odepchnęliśmy śmiertelnego wroga od naszych granic cudzymi rękami. Pierwszy raz od setek lat to nie my musieliśmy krwawić za wolność – ktoś inny kupił nam czas. Jeśli ruskie pachołki uważają, że lepiej było trzymać ten sprzęt w magazynach albo w muzeach, to oni są zdrajcami polskiego interesu narodowego. Gdyby w 2022 roku posłuchano ich rad, dziś nie dyskutowalibyśmy w Sejmie o cenach prądu, tylko nasłuchiwali huku rosyjskiej artylerii w Lublinie" – czytamy we wpisie Morawieckiego.
Jak zaznaczył były premier, "nie byliśmy sługami Ukrainy". "Nie służyliśmy Ukrainie. Służyliśmy Polsce. Bo mamy Polskie obowiązki. Dlatego wsparcie Ukrainy w 2022 traktowałem I traktuję jako element polskiej doktryny bezpieczeństwa, a nie akcję charytatywną dla ukraińskich elit" – napisał wiceprezes PiS.
"W 2022 roku zatrzymywaliśmy Rosję jak najdalej od naszych domów. Dziś naszym obowiązkiem jest odbudować zapasy, bronić polskiego nieba i prowadzić wobec Kijowa politykę asertywną i opartą na wzajemności" – podkreślił Mateusz Morawiecki.