Skandaliczny ruch Ukraińców. Wpisali Ziemkiewicza na "listę śmierci"
Choć "Myrotworeć" nie jest bazą państwową, to wykorzystują ją ukraińskie służby. Straż graniczna na tej podstawie może odmówić wjazdu na terytorium Ukrainy. Ukraińskie centrum zarzuca Ziemkiewiczowi, że ten wrogo nastawia polskie społeczeństwo wobec Ukrainy i używa sprawy ludobójstwa na Wołyniu jako "narzędzi nacisku".
Ziemkiewicz nie jest jedynym Polakiem, o którym rozpisuje się centrum "Myrotworeć". Na liście wśród wrogów Ukrainy widnieją m.in. szef Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego Zbigniew Bogucki, lider Nowej Nadziei Sławomir Mentzen oraz europoseł Konfederacji Ewa Zajączkowska-Hernik.
Sprawę w ironiczny sposób skomentował sam publicysta "Do Rzeczy". "A może minister Radzio zamiast pajacować na tłyterze zająłby się tą sprawą? Żartowałem. Niech pajacuje, każdy powinien robić to do czego się najlepiej nadaje" – stwierdził.
Kłamliwe zarzuty pod adresem Ziemkiewicza
Co dokładnie Ukraińcy zarzucają publicyście "Do Rzeczy"? Na stronie internetowej centrum "Myrotworeć" czytamy, że Ziemkiewicz prowadzi kampanię informacyjną, której celem jest przedstawienie Ukrainy w oczach Polaków jako problemu i zagrożenia.
"Jego retoryka nie jest przypadkowa ani emocjonalna – to konsekwentne podsycanie nieufności i wrogości. Na Twitterze pisał, że »Ukraina z buta traktuje Polskę«, przedstawiając Ukrainę jako państwo, które lekceważy i upokarza Polskę. Zwolenników współpracy określał mianem »głupoli«, otwarcie sugerując polskim odbiorcom, że każdy sojusz z Ukrainą jest przejawem naiwności i głupoty" – czytamy.
W dalszej części materiału stwierdzono, że dziennikarz publikuje treści, z których wynika, że "zwycięstwo Ukrainy odbywa się kosztem Polaków, a sami Ukraińcy stanowią ciężar, którego należy się pozbyć. Jest to próba zniechęcenia społeczeństwa do wszelkiej pomocy dla Ukrainy oraz wywołania niechęci wobec samej idei solidarności".