Dziennikarz zapytał o zarobki lekarzy. Szpital domaga się 8000 zł opłaty
Afera wokół Szpitala Południowego w Warszawie ponownie zwróciła uwagę na wysokość wynagrodzeń lekarzy, które w pojedynczych przypadkach sięgają nawet kilku milionów złotych rocznie.
Mateusz Kudła na łamach portalu TVN24 opisał, jak próbował otrzymać informacje o zarobkach lekarzy. W tym celu wysłał do ponad 500 placówek wnioski z pytaniem o pensje medyków. Odpowiedź placówki z Chrzanowa jest jednak zadziwiająca.
"Odpowiedzi pozwoliły stworzyć obszerną mapę wynagrodzeń i zobaczyć, że w Polsce nie brak placówek, które płacą lekarzom ponad 100 tys. zł brutto miesięcznie. Z drugiej strony przekonałem się, jak w praktyce działa tzw. dostęp do informacji publicznej. Dyrektorka jednej z placówek straszyła, że jeśli nie wycofam wniosku, to naliczą 8 tys. zł opłaty" – napisał dziennikarz.
Szpital domaga się 8000 zł za udzielenie informacji
Dyrektor placówki w Chrzanowie dr Izabela Kiełbalska stwierdził, że dziennikarz domaga się udzielenia szeregu informacji, na które szpital nie jest na chwilę obecną w stanie udzielić odpowiedzi, ponieważ konieczne jest przygotowanie analizy w zakresie podanym w piśmie co wymagają szczegółowego ich przygotowania.
"Aby uzyskać te dane nakład pracy Szpital ocenia na ok 20 godzin, co przy średniej stawce godzinowej pracy pracownika Szpitala wynoszącej 100,00 zł/godzinę i zaangażowaniu do pracy 4 pracowników, daje sumę 8 000 zł. Nadto Szpital do wskazanej sumy dolicza koszty zarządu – czyli papier, toner, prąd i inne- 360 zł. Łączna kwota to: 8360 zł" – czytamy.
Co więcej, w dokumencie zamieszczono "pouczenie", że jeżeli dziennikarz nie wycofa swego wniosku, to szpital będzie dochodził opłaty na drodze sądowej.
"W przypadku braku modyfikacji lub wycofania wniosku w terminie 14 dni od dnia odebrania niniejszego powiadomienia, wnioskowana informacja zostanie udostępniona zgodnie ze złożonym wnioskiem, przy czym stosownie do art. 13 ustawy termin jej przygotowanie wyniesie do 6 miesięcy.Niewniesienie opłaty będzie wiązało się z koniecznością jej przymusowego dochodzenia w odrębnym postępowaniu" – czytamy.