"Ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem". Polityk bez ogródek
W sobotę obchodzono 83. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, czyli wydarzeń będących eskalacji ludobójstwa dokonanego na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA.
Do napiętych relacji między Polską a Ukrainą w kontekście historii odniósł się w sobotę na antenie TVP Info wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski.
– Ja wystrzegam się eufemizmów w postaci "straszne wypadki", "tragiczne wydarzenia". Trzeba mówić, jak było: to było ludobójstwo. Ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Coś, co było zaplanowane przez zbrodniczą organizację OUN-UPA, na której czele stał Roman Szuchewycz, który w lutym 1944 roku wydał jasny rozkaz definiujący zakres tej zbrodni. Rozkaz brzmiał: Polaków wybić w pień, a czysto polskie wsie spalić – powiedział polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Zgorzelski: W XX wieku Polskę dotknęły trzy ludobójstwa
Zgorzelski przypomniał, że "była grupa polityków, która mówiła 'wybierzmy przyszłość w imię lepszych stosunków między naszymi narodami'". – Otóż nie. W XX wieku Polskę dotknęły trzy ludobójstwa: niemieckie – 3 miliony ofiar, ruskie – 1,5 miliona ofiar i ukraińskie – blisko 150 tysięcy ofiar – zaznaczył.
– Ukraina politycznie rozgrywa udzielanie zgód na ekshumacje. Sprawa nie jest tak oczywista, kiedy np. IPN chce wykopać doły w jakiejś miejscowości, powiedzmy w Puźnikach. To jest droga przez mękę. Najpierw trzeba uzyskać zgodę na poszukiwania. Kiedy one się skończą, trzeba napisać prośbę o zgodę na ekshumacje. Według IPN mamy około 1500 możliwych punktów do przeprowadzenia poszukiwań. Jeśli w ciągu roku robimy takich poszukiwań pięć, może dziesięć, to jest półtora wieku takich poszukiwań przed nami – powiedział wicemarszałek Sejmu.
Jednocześnie Piotr Zgorzelski wskazał przykład Niemiec, które w kontekście zbrodni przedstawicieli swojego narodu zachowują się inaczej. – Mają szybciej wydawane zgody. Dokonali więcej odkryć – zauważył polityk PSL.