Bryłka punktuje rząd Tuska. "Takie to były właśnie twarde decyzje"
Anna Bryłka, europoseł Konfederacji, przypomniała słowa premiera Donalda Tuska sprzed posiedzenia rządu, które odbyło się w miniony wtorek.
– Chcemy, tak, jak to robiliśmy do tej pory, racjonalnie oceniać, co nam się opłaca, a co nie w relacji z Ukrainą. Nie jesteśmy naiwni, kiedy trzeba bronić choćby polskiego rolnika przed nadmiernym importem z Ukrainy, to my podejmowaliśmy twarde decyzje, ale w kwestii bezpieczeństwa, współpracy militarnej, obrony przed Rosją będziemy dalej ściśle współpracować – powiedział wówczas szef rządu.
Bryłka punktuje Tuska w sprawie rolnictwa z Ukrainy
Anna Bryłka zwróciła uwagę, że "obecny rząd poparł zwiększenie bezcłowych kontyngentów na import towarów rolno-spożywczych z Ukrainy, w ramach przeglądu umowy DCFTA w październiku 2025 roku!".
"Co więcej – ukraińskie rolnictwo ma dostosować się do unijnych norm (m.in. w zakresie dobrostanu zwierząt i stosowania pestycydów) do 2028 roku, to nic innego jak nieuczciwa konkurencja" – podkreśliła.
Europoseł Konfederacji zauważyła, że "to było działanie przeciwko polskim rolnikom i konsumentom". "Takie to były właśnie »twarde decyzje«, o których mówi premier Tusk".
Anna Bryłka przypomniała przy tym swój wpis z 13 października ubiegłego roku, w którym alarmowała, że "rząd Donalda Tuska zgadza się na zwiększony import towarów rolno-spożywczych z Ukrainy".
"Umowy handlowe Unii Europejskiej z krajami trzecimi mają fundamentalny wpływ na konkurencyjność sektora rolnego. Nadrzędnym zadaniem polskiego rządu powinno być wzmocnienie rentowności rolników i nienarażanie ich na nieuczciwą konkurencję ze strony krajów trzecich takich jak właśnie Ukraina czy państwa Mercosur. Doświadczenia z poprzednich lat wyraźnie pokazują, że liberalizacja handlu z Ukrainą ma negatywny wpływ na polskie rolnictwo, rolników i zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu i żywności" – napisała.
Polityk Konfederacji wskazała, że "przyjmując rozporządzenie ATM w 2022 roku, przy poparciu rządu PiS, Unia Europejska zapewniła Ukrainie korzyści handlowe, które spowodował nadmierny napływ ukraińskich produktów". "W rezultacie nasi rolnicy do dziś mierzą się z zakłóceniami rynku, utratą konkurencyjności i niską rentownością. Najsilniejsze skutki odczuwają producenci w krajach sąsiednich, w tym na Słowacji, która wielokrotnie wskazywała na ryzyko związane z niekontrolowanym importem z Ukrainy" – dodała.