Ingerencja w wybory w USA. Trump odtajnił dokumenty i wygłosił orędzie
Donald Trump odtajnił w czwartek szereg dokumentów wywiadowczych, które ujawniają wieloletnie ingerencje zagraniczne i mankamenty w zabezpieczeniach procesu wyborczego w USA. Prezydent USA polecił Departamentowi Sprawiedliwości, FBI, CIA i Biuru Dyrektora Wywiadu Narodowego zbadanie tuszowania sprawy przez funkcjonariuszy wywiadu.
Trump: Agencje wywiadowcze zataiły informacje o naruszeniach
W przemówieniu wygłoszonym w Białym Domu Trump powiedział, że niedawno opublikowane dokumenty pokazują, że Chiny uzyskały dostęp do danych osobowych około 220 milionów amerykańskich wyborców, a agencje wywiadowcze zataiły informacje o naruszeniu bezpieczeństwa pochodzące z Białego Domu i Kongresu.
– Dowody te pokazują, że system wyborczy naprawdę naraża, na skalę, która nigdy nie była uważana za możliwą, na ataki hakerskie, wykorzystywanie luk w zabezpieczeniach i ingerencję z zagranicy – powiedział włodarz Białego Domu.
Trump przekazał, że dokumenty opublikowane w czwartek wieczorem na stronie internetowej Białego Domu zostały sporządzone przez Zespół ds. Przejrzystości Rządu Białego Domu i Prezydencką Radę Doradczą ds. Wywiadu przy współudziale wysokich rangą urzędników wywiadu, którzy przejrzeli i uwierzytelnili zapisy. – Naszym celem w ujawnieniu tych informacji nie jest osłabienie zaufania do wyborów, ale zdobycie tego zaufania poprzez konfrontację z lukami i bardzo, bardzo szybką ich korektę – zaznaczył prezydent.
Co zawiera dokumentacja?
Trump powiedział, że dokumenty obejmują pięć szerokich obszarów. Po pierwsze, przejęcie przez Chiny danych o amerykańskich wyborcach, po drugie zatajanie informacji wywiadowczych na temat działań wyborczych Pekinu, po trzecie luki w zabezpieczeniach elektronicznych systemów głosowania, po czwarte dowody dochodzeń w sprawie oszustw wyborczych, które według niego nie zostały w pełni przeprowadzone, oraz po piąte obecność cudzoziemców na listach wyborców.
Według Trumpa, w jednym z zestawów odtajnionych dokumentów zarzuca się, że Chińska Republika Ludowa dopuściła się największego w historii USA naruszenia danych wyborczych, począwszy od cyklu wyborczego w 2020 r., uzyskując akta wyborców zawierające imiona, adresy, numery telefonów i dane dotyczące przynależności politycznej.
Prezydent USA powiedział, że Chiny zdobyły informacje o amerykańskich wyborcach, takie jak imiona, adresy, numery telefonów, przynależność polityczną i inne dane osobowe, a następnie utworzyły specjalną jednostkę, która zajmie się wykorzystaniem zgromadzonych danych wyborców.
Prezydent USA: Ingerencja w wybory z Chin
Trump powołał się na to, co określił jako wcześniej utajnione dokumenty CIA i FBI, wskazujące, że Chińczycy mieli próbować wpłynąć na wybory uzupełniające w 2018 r. oraz wybory prezydenckie w 2020 r., a analitycy wywiadu zatajali ten temat.
Prezydent dodał, że niedawno opublikowane oceny wywiadu pokazują, że urzędnicy amerykańscy od dawna wiedzą, że elektroniczne systemy głosowania i bazy danych rejestracji wyborców są podatne na cyberataki ze strony zagranicznych przeciwników, w tym Chin, Rosji, Iranu i Korei Północnej.
Dalsze działania
Trump powiedział również, że Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego w piątek poinformuje stany o cyberzagrożeniach mających wpływ na systemy głosowania elektronicznego, powiadomi stany, których dane wyborców mogły zostać naruszone, oraz będzie współpracować z władzami stanowymi i lokalnymi w celu usunięcia znanych luk technicznych przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi.
– W sumie te ujawnienia ujawniają system wyborczy tak zepsuty i tak podatny na ataki, że nikt nie jest w stanie go obronić – powiedział Trump. – Setki milionów amerykańskich kartotek wyborczych znajduje się w rękach obcych rządów. Nasze maszyny i systemy liczenia głosów są narażone na ataki hakerów, manipulacje i korupcję – przekazał.
– Chiny i inne kraje próbowały ingerować w nasze wybory. Dowody oszustw zostały zatuszowane. Setki tysięcy obcokrajowców i osób zmarłych figuruje na listach wyborców i aktywnie w nich uczestniczy. A mimo to wciąż mamy wybory bez dokumentów tożsamości wyborców, bez dowodu obywatelstwa, a dziesiątki milionów kart do głosowania bez celu wędruje pocztą – powiedział prezydent USA.