Oskarżała Polskę o okupację Lwowa. Władze miasta uczciły jej pamięć
Na dziedzińcu przy ulicy Masaryka we Lwowie odsłonięto przestrzeń pamięci poświęconą Farion. Instalacja znajduje się niedaleko miejsca, w którym w lipcu 2024 roku nacjonalistka została zastrzelona przez młodego mężczyznę.
"Na jej czterech ścianach wycięte są słowa związane z życiem Iryny Dmytriwny: język, wolność, naród, siła. Przez nie widoczny jest kamień z dwudziestoma jej cytatami. Miedź i kamień zmienią się pod wpływem czasu i światła. Słowa pozostaną. Lwów pamięta" – napisał w mediach społecznościowych mer miasta Andrij Sadowy.
Iryna Farion była językoznawcą i neobanderowską działaczką Swobody. W przeszłości z ramienia tej partii zasiadała w Radzie Najwyższej Ukrainy. Ostatnio głośno o niej było w listopadzie ubiegłego roku. Stwierdziła wówczas, że rosyjskojęzycznych żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy "nie można nazywać Ukraińcami". Za słowa te została zwolniona z Politechniki Lwowskiej. Do pracy przywrócono ją w czerwcu 2024 roku.
Wcześniej zasłynęła szeregiem kontrowersyjnych wypowiedzi. Twierdziła m.in., że Polska okupuje 19,5 tys. kilometrów kwadratowych etnicznych ziem ukraińskich, a fakt ten stanowi wciąż "niezagojoną ranę na ukraińsko-narodowej duszy". Wzywała też do zapobiegania "opolaczeniu" Ukraińców. Z kolei w 2014 roku na "Marszu Sławy UPA" cytowała Adolfa Hitlera.
Zamach na Farion
Do zamachu na Irynę Farion doszło w piątek 19 lipca 2024 roku we Lwowie. Według ukraińskich mediów, tego dnia koło godziny 19.30 czasu lokalnego nieznany sprawca strzelił do niej i zbiegł z miejsca zdarzenia. Kula trafiła w jej skroń. Kobieta w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Tam lekarze walczyli o jej życie. Późnym wieczorem poinformowano, że zmarła.
Sprawcą zamachu był 18-letni Ukrainiec, mieszkaniec Dniepru. Przygotowując się do przestępstwa, wynajął co najmniej trzy mieszkania we Lwowie.