Mit polskiego umiłowania wolności
Mechanizm ten dotyczy wszystkich ludzi i wszystkich narodów na świecie. Gotowość do „stanięcia w prawdzie”, jak to się często mówi, zakłada gotowość do zmierzenia się z tą właśnie prawdą, która jest skrywana za parawanem indywidualnych albo zbiorowych mitów.
W przypadku Polaków jednym z takich mitów jest ten mówiący o tym, że jesteśmy narodem, który kocha wolność. Dowodem na to ma być fakt, że nie stworzyliśmy silnej scentralizowanej monarchii, władzy, państwa, a zamiast tego mieliśmy ustrój zwany demokracją szlachecką, ze słynnym prawem liberum veto. A potem były powstania, walka z zaborcami, następnie z okupantem niemieckim, a na końcu z „komuną”. Jeśli się jednak przyjrzymy bliżej, co za tym wszystkim stało, to okazuje się, że nie miało to kompletnie nic wspólnego z szacunkiem do wolności.
Koncepcja wolności politycznej nieodłącznie związana jest z klasyczną tradycją republikańską, stworzoną w starożytnej Grecji, a następnie praktykowaną w starożytnym Rzymie. Podstawowym założeniem tej tradycji jest obraz człowieka jako istoty obdarzonej wolną wolą i rozumem, a więc zdolnej do decydowania o sobie. Przy czym atrybuty wolnej woli i rozumności ściśle związane są z postrzeganiem świata jako kosmosu rządzącego się określonymi prawami. Rozumność polega na zdolności do poznania praw leżących u podstaw całej rzeczywistości, jak również wyciągnięcia praktycznych wniosków wypływających ze znajomości tychże praw. Chodzi więc nie tylko o prawy rozum teoretyczny, ale także prawy rozum praktyczny.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.