Partnerka zmarłego posła przerywa milczenie. "To się nie mieści w głowie"

Dodano:
Łukasz Litewka (Lewica) Źródło: PAP / Marcin Obara
Partnerka śp. Łukasza Litewki ujawniła, z czym się zmaga. Mówi o hejcie, nękaniu i walce o jego dziedzictwo.

Łukasz Litewka, poseł Lewicy, zginął 23 kwietnia w tragicznym wypadku. Miał 36 lat. Natalia Bacławska, partnerka zmarłego polityka, udzieliła poruszającego wywiadu "Faktowi". Opowiedziała o tym, jak wyglądały pierwsze tygodnie po śmierci posła oraz o swojej decyzji, by kontynuować jego społeczną misję. Przyznała również, że ona i bliscy Litewki mierzą się z falą hejtu, pomówień i nękania.

Partnerka Łukasza Litewki przerywa milczenie. "Nie pcham się do polityki"

Bacławska wyjaśniła, że po zablokowaniu profili Łukasza Litewki i Fundacji TeamLitewka w mediach społecznościowych postanowiła zjednoczyć osoby zaangażowane w jego działalność do czasu uruchomienia nowej fundacji. Jak podkreśliła, chce zadbać o to, by dorobek zmarłego nie został zaprzepaszczony.

Łukasz jest moją miłością, poświęcił całe swoje życie, aby pomagać innym. Były chwile zwątpienia po jego śmierci, co dalej, jak żyć i czy kontynuować jego misję – wyznała.

Partnerka Litewki odniosła się także do swojego udziału w posiedzeniu sejmowej Komisji Nadzwyczajnej ds. Ochrony Zwierząt. Zapewniła, że jej obecność nie miała nic wspólnego z planami wejścia do polityki. Jak tłumaczyła, chciała reprezentować środowisko skupione wokół działalności zmarłego posła.

Nie pojechałam tam robić kariery, nie pojechałam tam jako Natalia Bacławska, ale jako głos zmarłej bliskiej mi osoby oraz ludzi, którzy tworzyli tę społeczność, którą dzisiaj próbuje się zawłaszczyć – powiedziała.

Jednocześnie stanowczo odcięła się od spekulacji dotyczących swojej przyszłości w polityce.

Nie pcham się do polityki. Nie jestem godna, aby zastępować Łukasza, nie chcę iść tą drogą. Moim obowiązkiem jest podtrzymywać jego głos w walce o prawa zwierząt, ideały, o które walczył – podkreśliła.

Hejt, nękanie i pomówienia. Natalia Bacławska ujawnia, co działo się po śmierci posła

W rozmowie z "Faktem" Bacławska opowiedziała również o trudnym czasie, jaki – jak twierdzi – przeżywają ona, rodzice Łukasza Litewki oraz osoby związane z fundacją. Według jej relacji, zamiast w spokoju przeżyć żałobę, musieli zmierzyć się z falą oskarżeń, nieprawdziwych informacji i internetowego hejtu.

To, co przeżyli i przeżywają rodzice Łukasza, ludzie z fundacji, nie mieści się w głowie. Nie można było przeżyć żałoby, bo byliśmy atakowani, a wręcz dochodziło do tego, że pojawiały się oskarżenia, nieprawdziwe informacje, śledzono nas i obrzucano kłamliwymi oszczerstwami – relacjonowała.

Jak ujawniła, niepokojące sytuacje miały miejsce również w jej miejscu zamieszkania. Twierdzi, że przed domem pojawiały się nieznane osoby, a obawy o bezpieczeństwo skłoniły ją do podjęcia odpowiednich kroków.

Przed moim domem pojawiały się dziwne osoby. Zamartwiam się o rodziców Łukasza. Stracili syna, ich koszmar ciągnie się. Ataki, kłamstwa, pomówienia. W dalszym ciągu odbywa się polowanie na nas i atakowanie nieprawdziwymi informacjami, ale my robimy się coraz bardziej odporni – wyznała.

Dodała również, że zdecydowała się zgłosić sprawę organom ścigania.

Ze swej strony nie pozostałam obojętna i powiadomiłam służby o nękaniu mnie – zdradziła.

Źródło: Fakt
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...