Tajemnicze spotkanie z szefem Zondacrypto w kraju Zatoki Perskiej. Sensacyjne ustalenia

Dodano:
Siedziba Zondacrypto, Centrum Olimpijskie w Warszawie Źródło: PAP
Polskie służby miały spotkać się potajemnie w jednym z państw Zatoki Perskiej z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto, od trzech miesięcy nieuchwytnym dla organów ścigania. Mówi się o negocjowaniu statusu świadka koronnego.

Jak podaje "Rzeczpospolita", o zagranicznej delegacji jednego z naczelników delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz prokuratora Marka Wełny, naczelnika śląskiego wydziału Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, wie tylko wąskie grono osób.

Niestandardowa delegacja i tajne spotkanie

"Delegacja – nietypowa jak na standardy w prokuraturze – miała tajny charakter" – czytamy. Informatorzy dziennika wskazują, że jej celem miało być właśnie spotkanie z Przemysławem Kralem, szefem Zondacrypto, z którym od trzech miesięcy nie mogą się skontaktować tysiące klientów estońskiej giełdy, a także organy ścigania.

"Śledztwo w sprawie oszustwa i prania pieniędzy w połowie kwietnia wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach. Drugie śledztwo – formalnie dotyczy zaginięcia Sylwestra Suszka, założyciela giełdy BitBay (poprzednika Zondacrypto) – toczy się w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej, którą od lutego tego roku kieruje prok. Marek Wełna. Kral nigdy nie został na tę okoliczność przesłuchany, od dawna mieszkał w Monako" – podaje "Rzeczpospolita".

Źródła gazety wskazują, że do spotkania doszło w jednym z krajów Zatoki Perskiej. Dziennik skierował w tej sprawie oficjalne pytania do Prokuratury Krajowej. "Od prok. Marka Wełny uzyskałem odpowiedź, iż nie udziela w tym zakresie informacji" – przekazał prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej.

Prokuratura nie zaprzecza

Warto jednak zwrócić uwagę, że prok. Wełna nie zaprzeczył ustaleniom dziennikarzy "Rzeczpospolitej". Reporterzy wskazują, że gdy jeszcze raz zapytali o sprawę prokuratora, ten powtórzył: "Nie udzielamy w zakresie objętym pytaniami informacji".

Śledztwo w sprawie Zondacrypto prowadzi śląska prokuratura. Liczba poszkodowanych, którzy nie mogą wypłacić środków zdeponowanych w postaci kryptowalut, sięga ok. 30 tys. osób. Straty szacowane są na co najmniej 350 mln zł.

Według doniesień prasowych, miliony złotych z kryptogiełdy mogły zostać wyprowadzone albo na Bahamy, albo do Dubaju.

Źródło: Rzeczpospolita / Money.pl, DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...