Rozłam w PiS. Ruch Wąsika i Kamińskiego
W piątek prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że "trzydziestu kilku" posłów jego formacji "zrezygnowało z członkostwa". Morawiecki przekazał z kolei, że jego stowarzyszenie liczy obecnie 40 posłów, jednego senatora i trzech europosłów. W poniedziałek poseł Grzegorz Lorek zrezygnował z członkostwa w "Rozwoju Plus" i wrócił do PiS.
Z kolei Komitet Polityczny PiS ostatecznie nie usunął z partii członków stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego. Organ skierował sprawę do rzecznika dyscyplinarnego.
W środę były premier poinformował o utworzeniu nowego klubu parlamentarnego Rozwój Plus. Waldemar Buda, związany ze stowarzyszeniem Mateusza Morawieckiego, przyznał w mediach społecznościowych, że "atak Kurskiego i lojalki przelały czarę goryczy".
Wąsik: Wyborcy nam tego nie darują
Do sytuacji w Prawie i Sprawiedliwości odniósł się europoseł tego ugrupowania Maciej Wąsik.
– Wyborcy oczekują od nas pracy na rzecz odsunięcia Donalda Tuska od władzy. I moje działania, myślę, że działania Mariusza Kamińskiego będą szły w tym kierunku – powiedział były zastępca ministra koordynatora służb specjalnych na antenie telewizji wPolsce24.
– Złożyliśmy oświadczenie, które ocenia to, co się dzieje w Prawie i Sprawiedliwości. Wszyscy, którzy nas znają, wiedzą doskonale, że nigdy nie byliśmy zaangażowani w żadne stowarzyszenia, w żadne frakcje, w żadne koterie, staraliśmy się pracować państwowo, budowaliśmy siłę i program PiS, będąc w rządzie realizowaliśmy ten program. Dorobek tego rządu jest ogromny i będziemy go bronić – podkreślił Wąsik.
Polityk zaznaczył, że wspólnie z byłym szefem CBA zdają sobie sprawę, "w jaki sposób ten konflikt oceniają nasi wyborcy". – Daliśmy w tej deklaracji, którą podpisaliśmy wspólnie z Mariuszem Kamińskim, temu wyraz nie akceptując tych sporów frakcyjnych, nie akceptując kłótni, nie akceptując podziału – mówił europoseł PiS.
– Wiem doskonale, że dzisiaj wyborcy oczekują od prawicy zjednoczenia, oczekują od prawicy pracy na rzecz zwycięstwa w wyborach w 2027 roku. Wyborcy nam nie darują, jeśli doprowadzimy do sytuacji, że Donald Tusk – w wyniku przyszłorocznych wyborów – uzyska następną kadencję – dodał.