Syreny alarmowe na Lubelszczyźnie. Czarnek zwraca się do Kosiniaka-Kamysza
Jak przekazał dziennikarce RMF FM rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, alarm został uruchomiony na polecenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z powodu możliwego zagrożenia z powietrza. Nie objął on jednak północnej części Lubelszczyzny.
Alarm został odwołany po godz. 4.
– We wczesnych godzinach porannych, 30 lipca, Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie otrzymało z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa polecenie uruchomienia syren alarmowych, czyli systemu wczesnego alarmowania i ostrzegania ludności cywilnej o możliwych uderzeniach z powietrza – powiedział rzecznik wojewody lubelskiego radiu RMF FM.
Czarnek: Mieszkańcy mają prawo oczekiwać szybkiego komunikatu
Do sytuacji odniósł się w mediach społecznościowych kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek. Polityk zwrócił się bezpośrednio do wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza.
"Panie Kosiniak-Kamysz, mieszkańcy Lubelszczyzny zasługują na jasne wyjaśnienia" – napisał parlamentarzysta.
Czarnek przypomniał, że "nad ranem na znacznym obszarze województwa uruchomiono syreny alarmowe, które obudziły tysiące mieszkańców". "Sam fakt uruchomienia alarmu nie jest problemem – jeśli istnieje realne zagrożenie, odpowiednie służby mają obowiązek ostrzegać obywateli" – podkreślił.
"Problemem jest całkowity brak rzetelnej i natychmiastowej informacji. Czy alarm był związany z rzeczywistym zagrożeniem? Czy doszło do fałszywego alarmu? Jakie były jego przyczyny?" – czytamy we wpisie Przemysława Czarnka.
"W sytuacjach dotyczących bezpieczeństwa państwo ma obowiązek działać nie tylko sprawnie, ale również transparentnie. Mieszkańcy, którzy zostali obudzeni syrenami alarmowymi, mają prawo oczekiwać szybkiego, jednoznacznego komunikatu wyjaśniającego całą sytuację" – zaznaczył wiceprezes PiS.