Jak przekazał dziennikarce RMF FM rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, alarm został uruchomiony na polecenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z powodu możliwego zagrożenia z powietrza. Nie objął on jednak północnej części Lubelszczyzny.
Alarm został odwołany po godz. 4.
– We wczesnych godzinach porannych, 30 lipca, Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Lublinie otrzymało z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa polecenie uruchomienia syren alarmowych, czyli systemu wczesnego alarmowania i ostrzegania ludności cywilnej o możliwych uderzeniach z powietrza – powiedział rzecznik wojewody lubelskiego radiu RMF FM.
Krytyka w sieci
Decyzja o użyciu alarmu spotkała się z krytyką w mediach społecznościowych.
"Uruchamianie syren w Polsce uważam za czysto polityczny zabieg, mający pobudzać panikę i pośrednio wymuszać pozytywny nastrój wobec Ukrainy. Nikt nie zna sygnałów alarmowych, nikt nie wie, co miałby robić – uruchamianie syren jest kompletnym absurdem. Ludzie traktują to jako błąd systemu albo ćwiczenia i mają to w d..., w dużej mierze słusznie. I władza o tym świetnie wie, więc jedyne, co osiąga, to budowanie bezpodstawnego nastroju grozy" – napisał na portalu X Łukasz Warzecha.
"Służby MSWiA i ministra Kierwińskiego spisały się w Lublinie na medal. Obudziły ludzi syrenami w środku nocy nie udzielając jednak żadnej informacji co się dzieje. Czy to realne zagrożenie? Czy coś leci? Żadnego SMSa z informacją/alertem I jak ludzie mają to traktować poważnie?" – zaznaczył Krzysztof Berenda.
Jak z kolei zauważył Łukasz Bok: "Mija godzina od syren alarmowych w części województwa lubelskiego. Alarmy zostały odwołane po ok. 10 minutach. Wiadomo, że chodziło o "zagrożenie z powietrza", natomiast do tej pory brak jakiejkolwiek oficjalnej informacji wydanej przez państwo. Alert RCB również się nie pojawił".
Nocny komunikat DORSZ
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w nocy, że rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej z powodu zmasowanego ataku rosyjskiego na Ukrainę.
"Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej" – czytamy w komunikacie.
Jak podkreślono: "Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Operowanie rozpoczęły myśliwce oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości".
DORSZ wskazało, że "działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej i jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów".
"Dowództwo Operacyjne RSZ monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji" – czytamy.
Czytaj też:
Atak Rosji na Ukrainę. Bomby spadły na Kijów i Lwów Czytaj też:
Polska poderwała myśliwce. "Stan najwyższej gotowości"
