Tusk rozważy danie Ukrainie kolejnych rakiet do Patriotów
Po południu Donald Tusk wystąpił na briefingu prasowym w Tarnawie-Kolonii, gdzie spadła rakieta. Trwają oględziny, ale wiele wskazuje na to, że był to pocisk rosyjski. W nocy Rosjanie potężnie ostrzeliwali cele na Ukrainie, w tym Lwów. Premier zaznaczył, że nie ma żadnych powodów sądzić, że celem była Polska. Odpowiedział też na pytania dziennikarzy.
Tusk: Będę rozważał dalszą pomoc dla Ukrainy, także z kolejnymi Patriotami
Polityk przekonywał, że "bezpieczeństwo Polski zależy od skutecznych działań wojsk ukraińskich, także w powietrzu". – Gdyby Ukraińcy mieli dużo więcej tego, o co proszą cały czas, to być może ta rakieta balistyczna nie wleciałaby do Polski – oznajmił.
– Ja nie mam żadnego powodu być adwokatem Ukrainy w sprawie Patriotów. Jedyne co siedzi mi w głowie i w sercu, to w jaki sposób najlepiej zabezpieczyć Polskę. Ukraina strzela do nich, naprawdę likwiduje rosyjskie obiekty, bo jest w stanie wojny z Rosją – powiedział Tusk. – W naszym interesie jest wesprzeć ją w tych sprawach – pamiętając o tym, czego my potrzebujemy – w sposób, który zwiększa nasze bezpieczeństwo – dodał.
– Ja po tym zdarzeniu paradoksalnie będę wspólnie z panem premierem [Kosiniakiem-Kamyszem] rozważał jak najszybciej dalszą pomoc dla Ukrainy, także z kolejnymi Patriotami, jeśli będzie taka potrzeba, bo naszą intencją jest to, żeby Ukraina nie przegrała tej wojny. Po mojej rozmowie z Zełenskim sprawa jest dość ewidentna. Najbliższe 100 dni może rozstrzygnąć o tej wojnie. I to jest 50/50. Dużo jest mechanizmów w rękach prezydenta USA, kilku innych osób, wielkie znaczenie mają decyzje na przykład Elona Muska jeżeli chodzi o Starlinki i inne systemy – mówił Tusk.
Jak dodał, "wielkie znaczenie ma też, co będzie robiła Polska", a państwa europejskie w dużej mierze patrzą, na to, co robi Warszawa i biorą to jako punkt odniesienia.