Szef rządu powiedział, jak wygląda na ten moment sprawa obiektu – prawdopodobnie rakiety, która spadła na pole pod Tarnawą-Kolonią na terytorium Polski. W nocy Rosjanie przeprowadzili zmasowany atak na cele m.in. w Kijowie i we Lwowie.
Tusk: Polska nie była celem
– Nie ma żadnych powodów sądzić, że celem była Polska, ale dwa z tych obiektów naruszyły przestrzeń powietrzną Polski. Znaczy jeden na pewno, bo tutaj mamy jego ślady, a drugi w pobliżu polskiej granicy, ale to był bardzo krótki sygnał, więc z nim nie było związanych żadnych konsekwencji – przekazał premier Donald Tusk.
– Jestem w kontakcie z większością przywódców europejskich. Także, to jeszcze pan premier powie o tym słowo więcej, Amerykanie są zainteresowani, żeby uczestniczyć w postępowaniu wyjaśniającym. Odebrałem wyrazy solidarności, deklarację pełnego wsparcia, pomocy od premierów, prezydentów z UE. Nie tylko z UE, bo też premier Norwegii od razu zareagował. Więc nie będziemy na pewno sami z tym problemem i będziemy oczywiście badali każdy, najbardziej szczegółowy element naszych reakcji – powiedział Tusk.
– Jestem w kontakcie też z prezydentem. Będziemy nie tylko szczegółowo badać wszystkie elementy tego, co się zdarzyło, ze strony rosyjskiej, ukraińskiej, Ukraińcy też zaproponowali pomoc w dochodzeniu. Będziemy korzystali z pomocy ich ekspertów, a my będziemy badali wszystkie elementy reakcji państwa – dodał polityk.
Ukraińcy chcą wziąć udział w oględzinach w Tarnawie-Kolonii
Tymczasem zaskakujące oczekiwania wyraziła strona ukraińska, która zaproponowała swój udział przy oględzinach w Tarnawie-Kolonii w województwie lubelskim, gdzie nad ranem w czwartek spadł nieznany obiekt – prawdopodobnie zbłąkany pocisk balistyczny.
Teren został zabezpieczony, a na miejscu pracują właściwe służby. O zdarzeniu powiadomiono m.in. Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Strona polska prowadzi już oględziny i odpowiednie badania materiałów, jednak Ukraińcy wysłali pismo, że też chcą wziąć w tym udział.
– Dostaliśmy też oficjalny wniosek strony ukraińskiej o pomoc w przeprowadzeniu tych oględzin, ponieważ są to fachowcy, którzy mają najwięcej do czynienia z tego typu zdarzeniami. Aktualnie trwa rozpoznawanie wniosku i niewykluczone jest, że przyjadą oni tutaj na miejsce i pomogą – również ze służbami polskimi – zidentyfikować ten element, który wleciał do polskiej przestrzeni powietrznej – powiedział na konferencji prasowej prokurator Grzegorz Trusiewicz.
Czytaj też:
Premier: Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety Czytaj też:
Zamieszanie w sprawie obiektu na Lubelszczyźnie. "Domagamy się wyjaśnień"
