Strona ukraińska zaproponowała swój udział przy oględzinach w Tarnawie-Kolonii w województwie lubelskim, gdzie nad ranem w czwartek spadł nieznany obiekt – prawdopodobnie zbłąkany pocisk balistyczny. W nocy siły rosyjskie przeprowadziły zmasowany atak rakietowy na cele na Ukrainie. Ucierpiał między innymi Kijów oraz Lwów.
Ukraińcy chcą robić oględziny w Tarnawie-Kolonii
Teren został zabezpieczony, a na miejscu pracują właściwe służby. O zdarzeniu powiadomiono m.in. Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Strona polska prowadzi już oględziny i odpowiednie badania materiałów, jednak Ukraińcy wysłali pismo, że też chcą wziąć w tym udział.
– Dostaliśmy też oficjalny wniosek strony ukraińskiej o pomoc w przeprowadzeniu tych oględzin, ponieważ są to fachowcy, którzy mają najwięcej do czynienia z tego typu zdarzeniami. Aktualnie trwa rozpoznawanie wniosku i niewykluczone jest, że przyjadą oni tutaj na miejsce i pomogą – również ze służbami polskimi – zidentyfikować ten element, który wleciał do polskiej przestrzeni powietrznej – powiedział na konferencji prasowej prokurator Grzegorz Trusiewicz.
Premier: Wojsko zestrzeliłoby rakietę, gdyby kontynuowała lot
Na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego w Lublinie premier Donald Tusk poinformował, że polskie wojsko było gotowe do zestrzelenia tej rakiety, w przypadku gdyby kontynuowała swój lot.
Tusk powiedział, że na ten moment wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznych Ch-101, jednak należy poczekać na wyniki badań.
Szef rządu potwierdził również, że rozmawiał telefonicznie z prezydentem Karolem Nawrockim.
Czytaj też:
Atak Rosji na Ukrainę. Bomby spadły na Kijów i Lwów Czytaj też:
Eksplozja na Lubelszczyźnie. "Prezydent jest w kontakcie z premierem"
