Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych relacjonowało, że o godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. W celu jego rozpoznania i przechwycenia w rejon skierowano dyżurny myśliwiec F-16. O godz. 3:46 obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych. W rejon skierowano śmigłowiec Mi-24. Załoga maszyny zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim.
Lubelska Policja podała, że na polu pomiędzy Tarnawą-Kolonią a Tokarami, około 2 km od zabudowań, policjanci wykryci 10-metrowy krater oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu. Policja otrzymała zgłoszenie za pośrednictwem Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Teren został zabezpieczony, a na miejscu pracują przedstawiciele odpowiednich służb. O zdarzeniu powiadomiono m.in. Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Okręgową w Lublinie.
– Na razie wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z rosyjskim pociskiem balistycznych Ch-101 – oświadczył premier Donald Tusk podczas posiedzenia zespołu koordynacyjnego w Lublinie. Tym samym potwierdził informacje przekazane przez ministra spraw zagranicznych Ukrainy. "Przez noc rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 przekroczyła granicę Polski w ramach masowego uderzenia Rosji na Ukrainę, naruszając przestrzeń powietrzną NATO" – przekazał w mediach społecznościowych Andrij Sybiha.
Ekspert: To jest jakaś paranoja
– Dla mnie to jest jakaś paranoja, jeżeli Żandarmeria pojawia się na miejscu o godz. 7:00 rano. Ja o tym wypadku wiedziałem o 3:00, bo zadzwoniliście do mnie z Polsatu. (...) Zawsze to ja byłem ten, który mówił, że źle się dzieje. Po pierwsze, nie informuje się ludzi. Po drugie, nie mówi się im, co mają robić. I to wszystko teraz wychodzi. Mam nadzieję, że wreszcie ktoś stuknie się w czoło i zacznie działać tak, jak powinien, bo tak naprawdę ludzie znowu zostali pozostawieni sami sobie – skomentował na antenie Polsat News kmdr por. rez. Maksymilian Dura z portalu Defence24.pl.
Do jego słów odniósł się Sławomir Mentzen z Konfederacji. "Oficjalny rządowy komunikat był po 7, gdy żandarmeria w końcu pojawiła się przy dziurze w ziemi. W tym czasie dziennikarze już od kilku godzin dzwonili po ekspertach z prośbą o komentarz, a dziennikarka na miejscu była już o 5:50. To państwo to mem. Telewizja działa sprawniej i szybciej od służb!" – napisał na platformie X.
Polsat News podało, że reporterzy stacji przybyli do Tarnawy-Kolonii o godz. 5:55 dzięki informacjom otrzymanym od widzów. Dziennikarze podkreślili, że dopiero po ponad godzinie na miejsce przybyła Żandarmeria Wojskowa.
Czytaj też:
"Metry dzielą nas od wojny". Kosiniak-Kamysz przestrzega Czytaj też:
Premier: Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety
