Ekspert gorzko po incydencie na Lubelszczyźnie: Politycy tworzą niebezpieczny mit

Dodano:
Żołnierze z 37. Dywizjonu Rakietowego Obrony Powietrznej rozpoczynają pełnienie dyżuru na elementach systemu PATRIOT Źródło: PAP / Rafał Guz
Po odnalezieniu 10-metrowego krateru i fragmentów niezidentyfikowanego obiektu w okolicach Tarnawy-Kolonii ponownie pojawiły się pytania o skuteczność polskiej obrony powietrznej.

Politolog i analityk wojskowy Jarosław Wolski przekonuje, że niemożliwe jest stworzenie systemu, który zapewni pełną ochronę całego terytorium kraju. – Należy skończyć z mitem, że obrona przeciwlotnicza zbuduje szczelną ścianę na wschodzie i obroni każdą wieś czy las. Tak nie działa żaden system na świecie – powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Nie każda rakieta może zostać zestrzelona

W nocy z 29 na 30 lipca polskie i sojusznicze systemy rozpoznania wykryły aktywność rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu oraz kilkanaście pocisków operujących nad zachodnią Ukrainą. O godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej pojawił się niezidentyfikowany obiekt lecący w kierunku zachodnim. Do jego przechwycenia skierowano myśliwiec F-16, jednak sześć minut później obiekt zniknął z radarów. W rejon wysłano również śmigłowiec Mi-24, którego załoga wskazała prawdopodobne miejsce upadku w pobliżu Tarnawy-Kolonii.

Według Wolskiego wojsko nie strzela do każdego obiektu, który pojawia się w polskiej przestrzeni powietrznej. Jak tłumaczył, konieczne jest wcześniejsze wykrycie celu, jego identyfikacja oraz podjęcie decyzji o użyciu broni.

Problem z wykrywaniem nisko lecących celów

Analityk zwrócił uwagę, że południowo-wschodnia Polska nie jest objęta pełnym pokryciem radarowym, a wykrywanie pocisków manewrujących lecących na małej wysokości jest szczególnie trudne. – Trzeba wiedzieć, że cel w ogóle leci, a pokrycie radarowe południowo-wschodniej Polski jest słabe. Wymagałoby to bardzo dużej liczby rozstawionych radarów, aby dokładnie śledzić obiekty o obniżonej skutecznej powierzchni odbicia radiolokacyjnego – powiedział.

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" Wolski podkreślił również, że obowiązujące procedury wymagają wzrokowego rozpoznania celu przed podjęciem decyzji o jego zestrzeleniu.

"Pełna ochrona jest niemożliwa"

Zdaniem eksperta żadne państwo nie jest w stanie zapewnić stuprocentowej ochrony całego swojego terytorium. – Nigdy nie ma możliwości pełnej ochrony całego terytorium kraju – na to nie jest w stanie pozwolić sobie nawet Izrael. Tego typu zapewnienia to deklaracje polityczne – stwierdził.

Jak zaznaczył, priorytetem systemów obrony powietrznej pozostaje ochrona infrastruktury krytycznej, elektrowni, rafinerii, obiektów wojskowych oraz największych miast. – Zawsze coś może wlecieć i spaść – podsumował Jarosław Wolski.

Źródło: Rzeczpospolita
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...