Rosyjska rakieta w Polsce. Tusk ogłasza kolejny krok
Polskie myśliwce zostały w czwartek poderwane, a mieszkańcy Lubelszczyzny usłyszeli ok. godz. 4 rano syreny. Jak przekazał dziennikarce RMF FM rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz, alarm uruchomiono na polecenie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z powodu możliwego zagrożenia z powietrza. Nie objął on jednak północnej części Lubelszczyzny. Alarm został odwołany po godz. 4.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w nocy, że rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej z powodu zmasowanego ataku rosyjskiego na Ukrainę. "Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej" – napisano w komunikacie.
Jak podkreślono: "Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Operowanie rozpoczęły myśliwce oraz samolot wczesnego ostrzegania, a naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości".
Tusk: MSZ wezwało rosyjskiego ambasadora
Nowe informacje w sprawie przekazał w piątek za pośrednictwem mediów społecznościowych premier Donald Tusk.
"Dzisiaj polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało rosyjskiego ambasadora w związku z rakietą, która trafiła w polskie terytorium wczoraj" – napisał szef rządu na portalu X.
Wpis prezesa Rady Ministrów ukazał się w języku angielskim.
Wiceszefowa MON: Wszystkie systemy zadziałały
Do sytuacji odniosła się w czwartek na antenie Radia Zet wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
– Wszystkie systemy zadziałały od wczesnych godzin porannych, właściwie nocnych, bo sytuacja miała miejsce po godzinie trzeciej nad ranem. W bezpośrednim kontakcie wicepremier, minister obrony i z prezydentem, i z premierem, z najważniejszymi osobami w państwie – powiedziała wiceszefowa MON. – Po godzinie 4 rano byliśmy informowani właściwie na bieżąco, jeżeli chodzi o dowództwo wojskowe, więc dzisiaj cała sytuacja działa się we wczesnych godzinach porannych – przekazała. – Pierwsza informacja o obiekcie, który zbliża się w naszym kierunku była po godzinie trzeciej – dodała.