"Obrzydliwe". Znana dziennikarka grzmi na Bąkiewicza

Dodano:
Dziennikarka Kinga Rusin Źródło: PAP / Marcin Kmieciński
Wystąpienie Roberta Bąkiewicza wyprowadziło z równowagi dziennikarkę Kingę Rusin. Padły mocne słowa.

Godzina "W" to moment, w którym od lat w całej Polsce, a szczególnie w Warszawie, Polacy gromadzą się 1 sierpnia, aby oddać hołd powstańcom warszawskim. Dokładnie o godz. 17:00 rozbrzmiewają syreny alarmowe. Wiele osób zatrzymało się na minutę ciszy. W centrum stolicy odpalono race, a tłum skandował "cześć i chwała bohaterom". Odśpiewano również hymn państwowy oraz "Sen o Warszawie". Po godz. 17:00 z ronda Romana Dmowskiego wyruszył Marsz Powstania Warszawskiego, w tym roku pod hasłem "Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz". Wcześniej Robert Bąkiewicz, jako jeden z organizatorów wydarzenia, wygłosił przemówienie, w którym podkreślał konieczność obrony suwerenności Polski oraz domagał się wypłaty przez Niemcy reparacji wojennych.

Rusin wściekła po wystąpieniu Bąkiewicza. "Kto im dał do tego prawo?"

Wystąpienie Bąkiewicza rozzłościło dziennikarkę Kingę Rusin.

"Dlaczego o Powstaniu Warszawskim najgłośniej wydzierają się ci, którzy z jego dziedzictwem nie mają absolutnie nic wspólnego? Kto im dał do tego prawo?" – grzmiała na Instagramie.

"Powstańcy walczyli z niemieckimi faszystami, którzy swoją filozofię śmierci zbudowali na nienawiści i nietolerancji. A teraz Ci, którzy nienawidzą i nie tolerują podpinają się pod prawdziwych bohaterów. Co za obrzydliwe zawłaszczanie wielkiego i tragicznego w swoim wymiarze wolnościowego zrywu!" – dodawała.

W dalszej części wpisu przeprosiła za zachowanie Bąkiewicza swojego dziadka, który zginął w Powstaniu Warszawskim.

"Przepraszam Cię za to Dziadku. Nie za Polskę Bąkiewiczów oddałeś życie w Powstaniu Warszawskim osierocając trójkę dzieci skazując swoją żonę, a moją babcię na ból, którego nigdy nie uleczyła. A teraz na m.in. Twojej śmierci wożą się ludzie nieuprawnieni, chorzy z nienawiści, dalecy od Twoich ideałów i poglądów. Dla się jakby byli za życie, robią swoim zwolennikom wodę z mózgu, a spadkobiercom prawdziwych powstańców (i tym rzeczywistym i tym ideowym) odbierają prawo do godnych obchodów" – podkreśliła.

"Cieszę się, że nie ma mnie w tych dniach w Polsce, bo widok powstańczych opasek jako gadżetów i zawłaszczonych symboli jest dla mnie bolesny. Prawdziwa powstańcza opaska, opaska mojego dziadka, mamy w domu i jest ona niemalże relikwią, a nie jakąś bezmyślną ozdobą na ramieniu. Pójdę na grób dziadka, na Cmentarz Powstańców na warszawskiej Woli, we wrześniu – na spokojnie oddać hołd prawdziwym patriotom" – dodała na koniec Rusin.

Przypomniała również, że jej dziadzek, porucznik Stefan Czyżewski, pseudonim Kajtek zginął bohaterską śmiercią w 8. dniu Powstania Warszawskiego, ratując życie młodego żołnierza w czasie walk o obronę budynku PAST-y na ul. Sielskiej.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...