Kompromitujący wywiad wiceministra. Bosak uderza w polityka PSL
W czwartek o godz. 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godz. 3.46 obiekt zaniknął. Miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia.
Rosyjska rakieta uderzyła na Lubelszczyźnie. Mieszkańcy nie otrzymali alertu RCB
Prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Lublinie poinformowała po południu, że najprawdopodobniej była to rakieta o oznaczeniach Ch-101 i zawierała materiał wybuchowy "w znacznej ilości".
W czwartek nad ranem wdrożono procedurę SPO13 i uruchomiono syreny alarmowe jako najszybszy sposób informowania o zagrożeniu. Trwało to około 13 minut. Mieszkańcy nie dostali żadnych dodatkowych ostrzeżeń. Okazało się, że syreny zawyły już po tym, jak zagrożenie minęło. Mieszkańcy Tarnawy-Kolonii nie zostali natomiast ostrzeżeni w jakikolwiek sposób – nawet syrenami. Nie wysłano alertu RCB.
Scysja wiceministra cyfryzacji z PSL z prowadzącym wywiad w radiu
W poniedziałek wiceminister cyfryzacji Rafał Rosiński (PSL) był pytany w Polskim Radiu 24, dlaczego mieszkańcy Lubelszczyzny nie otrzymali alertu RCB.
Ocenił, że służby miały bardzo mało czasu na wysłanie takiego ostrzeżenia.
Prowadzący rozmowę odpowiedział, że „to wcale nie było tak szybko, panie ministrze. – Myśliwce zostały poderwane o 1.59, rakieta spadła ok. 3.40, a dopiero o 3:50 zostały uruchomione sygnały, już po upadku pocisku. Więc to były co najmniej dwie i pół godziny obserwowania przez wojsko nieba – tłumaczył.
Wiceminister cyfryzacji odpowiedział, że "są odpowiednie służby, które mają określone procedury z tym związane". – Sianie paniki jest niepotrzebne (…). Gdyby niebezpieczeństwo faktycznie zagrażało naszym obywatelom… – mówił, jednak jego odpowiedź została przerwana przez dziennikarza.
– Ależ przecież zagrażało, leciała przez Polskę uzbrojona rakieta – powiedział redaktor.
Wiceminister cyfryzacji odparł, że "polskie służby wiedziały o tym incydencie, kontrolowały lot tej rakiety". – Decyzja na wysokim szczeblu została podjęta, że nie ma potrzeby siać paniki – mówił.
Dziennikarz ocenił, że "to nie jest do końca prawda, panie ministrze". – Przecież wojsko mówiło, że kilkanaście sekund dzieliło nas od decyzji o zestrzeleniu, ale ta rakieta wcześniej spadła. Dzięki Bogu, że spadła na pole rzepaku, a nie na czyjeś domostwo – dodał.
Polityk PSL stwierdził jednak, że "ma inne informacje niż pan redaktor". – Nie zestrzelono tej rakiety ze względu na to, że samo zestrzelenie mogłoby spowodować większe szkody niż upadek – powiedział.
– Mam wrażenie, że nie jest pan do końca przygotowany do rozmowy na ten temat – odpowiedział dziennikarz.
Następnie redaktor zapytał o kwestię alertu RCB, który, w związku z wydarzeniami z Tarnawy-Kolonii, został wysłany w piątek. Zawierał on link do Poradnika Bezpieczeństwa.
– Można próbować szukać dziury w całym i winy po stronie służb naszego państwa (…). To nie o to chodzi. Państwo zadziałało – stwierdził.
Redaktor odpowiedział, że nie chodzi o "szukanie dziury w całym", a o diagnozowanie problemów, które w przyszłości należy rozwiązać.
– Ale trudno jest rozmawiać, jeżeli nie ma pan podstawowej wiedzy na ten temat – dodał, na co wiceminister odpowiedział, że bezpośrednio nie nadzoruje wysyłania alertów RCB, zarzucając dziennikarzom "obarczanie winą".
– Proszę nie kierować rozmowy w tą stronę, że to wina rządu (…). To są sytuacje dla nas nowe – dodał wiceminister.
– Jakie nowe, wojna trwa od czterech lat (…). Dobrze, panie ministrze, to nie ma sensu, dalsze słuchanie tych zaklęć – podsumował dziennikarz i podziękował wiceministrowi za rozmowę.
Bosak uderza w wiceministra
Do wywiadu wiceministra cyfryzacji z PSL odniósł się wicemarszałek Sejmu, współlider Konfederacji Krzysztof Bosak.
Przypominając życiorys Rafała Rosińskiego, zmieszczony na stronie Ministerstwa Cyfryzacji, ocenił, że "być może pan Rafał Rosiński ma kompetencje do zajmowania się gospodarką, podatkami lub szkolnictwem wyższym". "Dlaczego zatem nie zajmuje się tym na czym się zna? Po co chodzi na wywiady o rzeczach, o których nie ma pojęcia?" – zapytał.
Krzysztof Bosak zadał też pytanie "czy lata zajmowania ważnych funkcji w towarzystwach naukowych, na Politechnice i w samorządzie wojewódzkim wyłączają instynkt samozachowawczy?". "A może budują przyzwyczajenie, że można pleść co ślina na język przyniesie i wszyscy będą bić brawo?" – dodał.
Zdaniem wicemarszałka Sejmu "polityka na poziomie krajowym nie działa w ten sposób". "Wyciąganie kadr samorządowych czy naukowych na szczebel rządu rzadko jest dobrym pomysłem. Polityka szczebla krajowego wymaga praktyki. Jeśli ktoś jej nie ma nie powinien pchać się do mediów w kryzysowych sytuacjach" – napisał.
Krzysztof Bosak zapytał na koniec wpisu "jakie departamenty ma pod sobą ten wiceminister ze »stare PSL”?".