We Francji znów wezwania do cenzury. Musk przeszkadza
"Francja nie będzie tolerować żadnych prób ingerencji zagranicznych w swoją debatę demokratyczną, a tym bardziej w swoje procesy wyborcze" – napisał na platformie X Jean-Noel Barrot, wyrażając swoje niezadowolenie wobec przychylnego stosunku Elona Muska dla kandydatki Zjednoczenia Narodowego na prezydenta i nieprzychylnego dla kandydatów systemu.
We Francji znów nawoływania do cenzury niewygodnych platform internetowych
"My musimy być bezwzględni wobec prób fałszowania naszej debaty demokratycznej poprzez promowanie w internecie skoordynowane i zorganizowane wiadomości wymyślonych i skonstruowanych za granicą" – napisał minister w kolejnym wpisie.
Polityk grzmiał, że tego rodzaju działania mają na celu zniszczenie państwa od wewnątrz, osłabienie Unii Europejskiej oraz całkowite podważenie – jak to określił – liberalnego modelu demokratycznego. Wobec tego jako rozwiązanie tego problemu szef MSZ zaproponował ścisłą regulację największych platform internetowych.
Skrajna lewica nie chce komentarzy Muska
Oświadczenie francuskiego jest kolejną reakcją tamtejszego establishmentu na rozmaite komentarze amerykańskiego przedsiębiorcy i miliardera Elona Muska. W czwartek właściciel platformy X skomentował wpis profilu Zerohedge, w którym przypomniano, że kierująca ugrupowaniem Ekolodzy i kandydatka na prezydenta Marine Tondelier żądała zablokowania serwisu ze względu na poparcie Muska dla Marine Le Pen.
Znany z ciętego języka Amerykanin zaatakował kandydatkę lewicy, pisząc, że powinna zostać uciszona za "zdradę wobec Francji".
Muska skontrował wówczas skrajnie lewicowy, komunistyczny kandydat na prezydenta Jean-Luc Melenchon, który udostępnił wpis Muska i zaczął nawoływać Ministerstwo Spraw Zagranicznych do natychmiastowej reakcji.
Głos zabrała także Marine Tondelier. "Francja nie potrzebuje lekcji patriotyzmu od zagranicznego miliardera. Demokracja nie jest na sprzedaż" – napisała w sieci kandydatka Ekologów na najwyższy urząd w państwie.
W jednym z wcześniejszych wywiadów Tondelie straszyła zagrożeniami ze strony mediów społecznościowych w kontekście kampanii wyborczej. Jak przekonywała, należałoby przed wyborami ostrzec platformy takie jak X, że w razie prób ingerencji zostaną zablokowane na czas wyborów.
Służby zajmują się rosyjską propagandą. A na innych kierunkach?
Na przestrzeni ostatnich dni francuskie służby państwowe komunikowały o zorganizowanych działaniach rosyjskiej propagandy w internecie. Celem cyberataków i kampanii dezinformacyjnych mieli być dwaj systemowi kandydaci – Edouard Philippe i Gabriel Attal, a także Raphael Glucksmann.
W lutym mainstreamowe media w Polsce całkowicie przemilczały temat opublikowanego przez USA raportu, którego autorzy obszernie napisali o naciskach Komisji Europejskiej na platformy społecznościowe, żeby cenzurowały niewygodne dla KE treści.