Belka o "propagandzie PiS" ws. przyjęcia euro. "Wszyscy boją się cokolwiek powiedzieć"

Dodano:
Były premier Marek Belka Źródło: PAP / Mateusz Marek
Były premier i były prezes NBP Marek Belka uważa, że przez "propagandę PiS", obecnie temat wprowadzenia w Polsce euro jest tematem tabu.

Obecnie euro jest oficjalną walutą 21 z 27 państw Unii Europejskiej. Od 1 stycznia 2026 r. do strefy euro dołączyła Bułgaria, stając się jej 21. członkiem. Poza strefą euro pozostaje 6 państw UE: Polska, Czechy, Węgry, Rumunia, Szwecja i Dania. Ta ostatnia jako jedyna ma formalny traktatowy opt-out z obowiązku przyjęcia euro.

Według Marka Belki, "kwestia przyjęcia przez Polskę euro została na tyle obrzydzona przez propagandę PiS, że wszyscy boją się na ten temat cokolwiek powiedzieć". "Prawo i Sprawiedliwość sprzeciwia się euro z prostego powodu. Otóż przyjęcie wspólnej waluty wymusi pogłębienie integracji europejskiej, a jak wiadomo jest to wbrew interesom jawnych i ukrytych zwolenników wyjścia Polski z UE" – powiedział ekonomista w rozmowie z PAP.

Belka o referendum: Zbyt ryzykowne

Były prezes banku centralnego pytany o referendum ws. przyjęcia euro ocenił, że byłoby ono "ryzykowne". "Przez te 20 lat prawicowa propaganda tak bardzo obrzydziła euro, że 60-70 proc. Polaków sprzeciwia się rezygnacji ze złotego. Ludziom wciska się kłamliwe, bzdurne argumenty przeciwko przyjęciu wspólnej waluty, które mi jako ekonomiście trudno jest nawet komentować. W rezultacie nawet proeuropejski rząd Donalda Tuska traktuje tę kwestię jak gorący kartofel, bojąc się spadku w sondażach" – oburza się.

Marek Belka przekonuje, że wejście do strefy euro nie oznaczałoby wyższych cen. "Nikt nie zwraca uwagi na fakt, że koszty utrzymania waluty narodowej są potężne. Weźmy te wielkie rezerwy walutowe, te sztaby złota, które obecne kierownictwo NBP gromadzi z taką dumą – przecież to są miliardy wyrzucane do studni, które bardzo trudno będzie odzyskać, jeżeli w ogóle będzie można odzyskać. A przecież to jest koszt utrzymania własnej waluty. Tymczasem gdybyśmy mieli euro, pieniądze te można by wydać na pożyteczne cele. Znacznie niższe byłyby stopy procentowe. Obniżyłyby się koszty modernizacji gospodarki, inwestycji. Spadłyby i to znacznie koszty kredytów hipotecznych" – wylicza.

Jego zdaniem zamiana złotego na euro w Polsce będzie możliwa dopiero w sytuacji, gdy dojdzie do "potężnego kryzysu gospodarczego".

Źródło: X / PAP
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...