Afera Zondacrypto. Jest przełom w śledztwie
O przełomie w śledztwie poinformowała stacja TVN24. Jej dziennikarze ustalili, że policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zabezpieczyli chmury danych obsługujących kryptogiełdę. Ponad 250 terabajtów danych pozwoli prokuraturze zweryfikować zeznania świadków oraz dotrzeć do kolejnych poszkodowanych – podano.
Materiały mają zawierać dowody na przelewy spółek operujących na giełdzie, co m a duże znaczenie dla śledztwa. Prokuratorzy będą teraz mogli weryfikować zeznania świadków, pokrzywdzonych i podejrzanych.
Krajowa Administracja Skarbowa szacuje, że poszkodowanych osób może być więcej niż wynika z oficjalnych zgłoszeń. Nie każdemu mogło zależeć na wyjaśnieniu sprawy, jeśli inwestował na giełdzie pieniądze, których pochodzenia nie można udokumentować.
Jak przypomina TVN24, od spółki kontrolującej Zondacrypto około 300 tys. zł trafiło do fundacji posła Konfederacji Przemysława Wiplera, a kolejne 450 tys. zł dostała fundacja Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości.
Śledztwo ws. Zondacrypto. Gdzie są pieniądze klientów?
Śledztwo w sprawie Zondacrypto prowadzi śląska prokuratura. Liczba poszkodowanych, którzy nie mogą wypłacić środków zdeponowanych w postaci kryptowalut, sięga ok. 30 tys. osób. Straty szacowane są na co najmniej 350 mln zł.
Według doniesień prasowych, miliony z kryptogiełdy mogły zostać wyprowadzone albo na Bahamy, albo do Dubaju. Szef Zodacrypto Przemysław Kral przebywa podobno w Izraelu. Biznesmen nie ma zarzutów i nie jest ścigany przez prokuraturę.
Premier Donald Tusk, powołując się na ustalenia polskich służb specjalnych, powiedział posłom w Sejmie, że "wielka kariera" Zondacrypto zaczęła się w 2022 r. "za pieniądze rosyjskiej mafii".
Dwa weta prezydenta i oskarżenia ze strony rządu
W kwietniu Sejm po raz drugi nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywach. Wprowadzała ona m.in. środki nadzorcze, np. umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut.
Przedstawiciele obozu rządzącego przekonują, że gdyby prezydent podpisał ustawę, nie doszłoby do afery wokół Zondacrypto. Pałac Prezydencki winą obarcza rząd, który na początku maja skierował do Sejmu trzeci już projekt ustawy regulującej rynek kryptowalut.