Sadowski o propozycji Morawieckiego: Ordynarna redystrybucja i skrajna demagogia
Szef Centrum im. Adama Smitha był gościem Mikołaja Dowejki na kanale "Nam Zależy". Przedmiotem rozmowy były kwestie polityki gospodarczej państwa wobec katastrofalnej sytuacji finansowej państwa polskiego. Jedno z pytań dotyczyło kolejnego postulatu rozszerzenia w Polsce socjalizmu.
Morawiecki "da" 3600 "pensji" rodzicielskiej?
7 sierpnia Mateusz Morawiecki przedstawił propozycję środowiska Rozwój Plus na wybory parlamentarne w 2027 roku. Były premier postuluje nowe świadczenie socjalne, które określił jako "pensja rodzicielska". Rodzice dzieci do ukończenia trzeciego roku życia otrzymywaliby z budżetu państwa, czyli z kieszeni podatników świadczenie w wysokości minimalnego wynagrodzenia netto. Obecnie byłoby to około 3600 zł miesięcznie. Świadczenie socjale 800 plus nie zniknęłoby dla starszych dzieci.
Socjalny populizm
Andrzej Sadowski ocenił, że nie jest to w żadnym razie projekt pro-demograficzny tylko kolejny socjalny populizm. – Po pierwsze, czy do tej pory tak zwane fiskalne bodźcowanie polskich obywateli doprowadziło do jakiejkolwiek zmiany i czy te miliardy, które wydano w ostatnich latach, przesunęły tą granicę w jakikolwiek sposób pozytywny, jeżeli chodzi o polską demografię? – zwrócił uwagę Sadowski.
– Wprowadziły te zmiany, tylko że w drugą stronę – powiedział prowadzący.
– No właśnie, jak widać, mimo tych nakładów z pieniędzy podatników, bo trzeba pamiętać, że program 800 plus finansują sobie sami podatnicy. To jest forma cashbacku, czyli zwrotu części zapłaconych podatków, oczywiście zwrotu ryczałtowego, bez rozdzielania, którzy rodzice więcej zapłacili VAT-u w tym, co konsumują, i innych podatkach – powiedział ekonomista.
Sadowski dodał, że jak widać, mamy tu do czynienia z sytuacją, kiedy polityk nie korzysta nawet z ośmiu lat doświadczeń własnych rządów, płynących wprost z efektów własnego rządzenia. Jak podkreślił, gospodarka jest oparta o wiedzę i doświadczenie.
Prymat ideologii
– Wykorzystuje wszelkie możliwe dzisiaj zdobycze i technologii, i doświadczeń zarządzania przez, można powiedzieć już nie ostatnią dekadę, tylko naprawdę to są długie doświadczenia z różnymi mniej lub bardziej sprawdzonymi modelami zarządczymi – zaznaczył Sadowski. – A tutaj premier polskiego do niedawna rządu ponownie proponuje rozwiązanie, które nie przyniosło efektu przy tak gigantycznej skali tego programu realizowanego na żywym ciele społeczeństwa. To przepraszam bardzo, to jeżeli już wiedza nie jest punktem odniesienia, to zostaje tylko czysta ideologia – skonstatował Sadowski.
Ekonomista dodał, że przypomina to stan rzeczy z komunizmu i socjalizmu, gdzie prymat ma ideologia, która nie liczy się z żadnymi kosztami. Wówczas ani wiedza, ani matematyka nie są w stanie obronić ludzi. Na podobnej zasadzie rządzący wprowadzili w Polsce ewidentnie niekorzystny dla społeczeństwa system kaucyjny, zwrócił uwagę. – Nauka już przestała pełnić funkcję poznawczą, zwłaszcza wśród świata polityków, którzy są odporni, jak widać, na jakąkolwiek wiedzę i doświadczenie – powiedział Sadowski.
Sadowski: Ordynarna redystrybucja
Szef CAS przestrzegł przed nazywaniem tego rodzaju postulatów "polityką socjalną". Powiedział, że nie jest żadna polityka socjalna, to jest ordynarna redystrybucja pieniędzy podatników. – Bo jeżeli widzimy cały czas osoby w skrajnej biedzie, których można przynajmniej na ulicy Warszawy spotkać bez liku, i jak widać, to w takim razie ci urzędnicy, którzy odpowiedzialni są za ograniczanie biedy, oni tej biedy nie dostrzegają, bo w godzinach pracy od dziewiątej do szesnastej pracują w urzędach i nie mają czasu wyjść i sprawdzić, jak jest ze stanem na przykład redystrybucji tej pomocy społecznej, żeby ona właśnie wyciągała takich ludzi realnie z biedy. To jest tylko po prostu zupełnie model, który nie polega na ograniczeniu biedy, bo jak nawet było o tym programie 800 plus, później, a wcześniej 500, stwierdzono, że obszar biedy w Polsce znowu zaczął się powiększać – zwrócił uwagę Sadowski.
Zdaniem szefa CAS propozycja "pensji rodzicielskiej" to skrajna demagogia, którą Polacy, szczególnie młodsze pokolenie, dostrzegają i są już na nią odporniejsi.