DNA Romanowskiego na liście z Naddniestrza. "Operacja zmylenia tropów"?

Dodano:
Marcin Romanowski (PiS) Źródło: PAP / Piotr Nowak
Na liście wysłanym z Tyraspola znaleziono biologiczne ślady Marcina Romanowskiego. Nie oznacza to jednak, że polityk przebywa w Naddniestrzu.

Nie milkną spekulacje dotyczące pobytu byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu. "Gazeta Wyborcza" podała, że polityk PiS może korzystać z pomocy księży sercanów, którzy prowadzą w regionie pięć parafii, w tym jedną w Tyraspolu. Zakon stanowczo temu zaprzeczył. – Absolutnie żadnego kontaktu ze strony Romanowskiego ani jego otoczenia nie było – zapewnił ks. Włodzimierz Płatek, rzecznik prasowy Prowincji Polskiej Księży Sercanów.

Sprawa nabrała rozgłosu po tym, jak do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Sędzia Anna Ptaszek poinformowała, że z pisma i koperty wynika, iż przesyłkę nadano w Tyraspolu, stolicy separatystycznego i prorosyjskiego Naddniestrza.

Premier Donald Tusk oświadczył, że według informacji uzyskanych od służb państw regionu, z którymi Polska współpracuje, Marcin Romanowski "na 99 procent" przebywa właśnie w Tyraspolu. – Chyba nie trzeba tu komentarzy. Sam ten fakt wystarczy za cały komentarz na temat nie tylko pana Romanowskiego, ale całej formacji politycznej, która korzystała z takich ludzi, kryła i do dziś ich kryje – stwierdził szef rządu.

List Romanowskiego z Naddniestrza. "Fałszywy trop"?

"List do polskiego sądu wysłany 25 lipca z poczty w Tyraspolu, który jest wnioskiem o list żelazny, nosi biologiczne ślady Marcina Romanowskiego" – przekazała "Rzeczpospolita". Według doniesień dziennika, śledczy skłaniają się do wersji, że autorem listu rzeczywiście jest były wiceminister sprawiedliwości, ale sam list został wysłany z miejsca odległego od tego, w którym polityk przebywa.

Służby biorą pod uwagę, że przesyłka może być elementem "operacji zmylenia tropów". – Może to być przemyślana metoda, znana w kryminalistyce, jak np. red herring, czyli fałszywy trop. Chodzi o zmylenie organów ścigania w prowadzonym pościgu i ustaleniu miejsca pobytu – wskazały "źródła" gazety.

Polskie służby, w tym Agencja Wywiadu, próbują nieoficjalnymi kanałami ustalić, kto nadał przesyłkę z poczty w Tyraspolu. Monitoring w Naddniestrzu jest rzadkością, jednak akurat na poczcie lub w jej rejonie miała być zainstalowana kamera.

Źródło: Rzeczpospolita
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...