"Aldona, miałaś pecha". Tak Trzaskowski miał pożegnać swoją zastępczynię
W rozmowie z Onetem ujawnia kulisy swojego odejścia po aferze w Szpitalu Południowym. Twierdzi, że Rafał Trzaskowski powiedział jej: "Aldona, miałaś pecha, że byłaś w radzie nadzorczej". Sama mówi o sobie: "Trochę jestem kozą ofiarną".
"Aldona, miałaś pecha"
3 lipca Rafał Trzaskowski informował, że na jego ręce wpłynęły rezygnacje wiceprezydent Renaty Kaznowskiej i Aldony Machnowskiej-Góry. – Przyjąłem te rezygnacje – mówił zaznaczając, że nie rozstrzyga o niczyjej winie. Teraz Machnowska-Góra opisuje, co wydarzyło się przed tamtą konferencją. Według jej relacji Trzaskowski wezwał ją rano do gabinetu. – Przyznam, że się nie spodziewałam. Powiedziałam, że nie jestem winna sytuacji w Południowym. Odpowiedział: Aldona, miałaś pecha, że byłaś w radzie nadzorczej – mówi w wywiadzie z Onetem.
Machnowska-Góra potwierdza też, że Trzaskowski oczekiwał jej odejścia. – Prezydent oczekiwał, że to ja się podam do dymisji. Mam poczucie, że nie jestem winna i że to, co się stało, jest niesprawiedliwe, ale sytuacja tego wymagała – stwierdza.
"Trochę jestem kozą ofiarną"
Była wiceprezydent została zapytana wprost, czy Trzaskowski "zażądał jej głowy", ponieważ była członkiem rady nadzorczej Szpitala Południowego. – Takie było oczekiwanie prezydenta – odpowiedziała. W innym fragmencie rozmowy stwierdziła: – Trochę jestem kozą ofiarną. Machnowska-Góra mówi jednocześnie, że jej zdaniem z decyzjami personalnymi należało poczekać. – Moim zdaniem powinno się poczekać z dymisjami na rozstrzygnięcia, kontrole – powiedziała.
W wywiadzie pojawia się również nazwisko wiceprezydenta Tomasza Menciny, odpowiedzialnego za miejskie spółki, w tym Szpital Południowy. Mencina stanowiska nie stracił. Na uwagę dziennikarki, że jest on kolegą Trzaskowskiego z liceum, i pytanie, czy właśnie dlatego pozostał w ratuszu, Machnowska-Góra odpowiedziała: – Każdy ma swoje poczucie odpowiedzialności i przyzwoitości…
Nie zaprosili jej do zespołu kryzysowego
Machnowska-Góra ujawniła również, że mimo zasiadania w radzie nadzorczej Szpitala Południowego nie znalazła się w zespole zajmującym się kryzysem. Na pytanie, czy Trzaskowski zwołał zespół kryzysowy, odpowiedziała: – Mnie na takim spotkaniu nie było. Dopytywana, dlaczego jako członek rady nadzorczej nie uczestniczyła w pracach zespołu, powiedziała: – Nie zostałam zaproszona do tego zespołu.