Czy bycie ofiarą świadczy o moralnej wyższości?
Dodano:
Ostatnio zastanawiałam się nad pewnym rysem polskiej psychiki narodowej, a konkretnie dość widoczną skłonnością do nie tylko przyjmowania, ale wręcz zadowalania się rolą ofiary.
Dostrzegłam, że u podstaw tej skłonności leży bardzo silne przekonanie, że będąc ofiarami udowadniamy własną moralną wyższość, i to nie tylko nad naszymi oprawcami, ale także tymi wszystkimi, którzy powinni rzekomo nam pomóc, a tego nie robią. Jednym słowem, lubimy wchodzić w tzw. trójkąt dramatyczny, który rozgrywa się pomiędzy ofiarą, katem a wybawicielem (ratownikiem) i preferowaną przez nas rolą jest ta ofiary. Ale co ciekawe, na poziomie narracji narodowej zasadniczo widzimy się w roli wybawiciela i ratownika ofiar różnych „despotii”, co w najbardziej dobitny sposób wyrażało hasło „za wolność naszą i waszą” i polski mesjanizm epoki romantyzmu.
Źródło:
DoRzeczy.pl
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.