Korupcja na Ukrainie. Zełenski przerywa milczenie
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w rozmowie z dziennikarzami, skomentował przypadki korupcji, w które zamieszani są byli przedstawiciele kancelarii prezydenta, w tym jej była wiceszefowa Iryna Mudra.
Stwierdził, że nie ma żadnych informacji na temat tych spraw poza tym, co jest już publicznie znane.
– Było wystarczająco dużo szczegółów, żeby ją zwolnić. Słyszałem, praktycznie w tym samym czasie co wszyscy inni, o pewnych rozmowach dotyczących działań – rzeczywistych lub potencjalnych. Nie byłoby właściwe omawiać to teraz. Szczegóły, które zostały ujawnione, były, moim zdaniem, wystarczające, aby zwolnić zastępcę kierownika i jedną inną osobę z departamentu. Jeśli pojawią się dalsze informacje, odpowiemy na nie – powiedział.
Korupcja na Ukrainie. Zełenski: Nie jestem zamieszany
Wołodymyr Zełenski podkreślił, że organy antykorupcyjne nadal działają niezależnie, a władze reagują na prowadzone przez nie śledztwa.
– Podejmują pewne kroki, a my na nie reagujemy. Jeśli to minister i istnieją podstawy, by go odwołać, to go odwołują. Jeśli są jakieś niejasności, musimy poczekać na dalsze szczegóły, na wyrok sądu – dodał.
Prezydent Ukrainy powiedział również, że szefowie organów antykorupcyjnych nie mają do niego żadnych pytań osobiście. – Oni doskonale rozumieją, że nie jestem w to zamieszany. A to ma dla mnie znaczenie – stwierdził.
Fedorow: Korupcja uniemożliwiła Ukrainie zakończenie wojny
Mychajło Fedorow, były minister obrony Ukrainy ocenił, że "korupcja uniemożliwia nam zakończenie wojny z pozycji siły".
– Jest wielu ludzi, którzy stworzyli różne plany i realizują własne interesy, a oni blokują podejmowanie właściwych decyzji. Doświadczyłem tego w Ministerstwie Obrony, walczyłem z tym, rozmontowałem te plany i je powstrzymałem. Wielu funkcjonariuszy organów ścigania je popiera, a wielu ludzi tworzy te plany – powiedział.
Zapytany, dlaczego nie wymienił nazwisk skorumpowanych osób, odpowiedział, że "nadejdzie czas, kiedy wszyscy Ukraińcy poznają ich nazwiska".
– Niektórzy dowiedzą się z nagrań zarejestrowanych przez organy ścigania, inni z dziennikarskich śledztw, a jeszcze inni z innych powodów. My również odrabiamy pracę domową w tej dziedzinie. I w końcu wszyscy w naszym kraju dowiedzą się wszystkiego. Zawsze tak było. Taka jest nasza kultura. I tak będzie również w tym przypadku – tłumaczył.
Były minister obrony Ukrainy przyznał, że "nie mówimy tu o jednej czy dwóch osobach, czy tylko o kilku wysokich rangą urzędnikach". – Mówimy o setkach ludzi, którzy przez lata przyzwyczaili się do zarabiania pieniędzy z budżetu państwa – dodał.