Wyciek danych 19 mln Polaków. Szef MyDr przerywa milczenie

Dodano:
Cyberbezpieczeństwo, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels / Sora Shimazaki
Szef MyDr przerywa milczenie po tym, jak w wyniku cyberataku wyciekły dane 19 mln Polaków. W wydanym oświadczeniu przeprosił.

W wyniku cyberataku na MyDr wyciekły dane 19 mln Polaków. Firma MyDr jest dostawcą systemu do prowadzenia m.in. elektronicznej dokumentacji medycznej. System jest przeznaczony zarówno dla indywidualnych praktyk lekarskich, jak i przychodni czy centrów medycznych. Za pomocą platformy realizowanych jest 3 mln wizyt miesięcznie, a lekarze wystawiają 2,7 mln recept każdego miesiąca.

Ogromny wyciek danych Polaków z MyDr

Informacje obejmują dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDr, w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak również treść notatek z wizyt lekarskich czy informacje o receptach.

Szef MyDr przerywa milczenie. Przeprasza

Milczenie w sprawie wycieku przerwał szef MyDr Piotr Miluski.

"Przede wszystkim chcę przeprosić za niepokój, stres i niepewność, które spowodowała ta sytuacja. Przepraszam każdego pacjenta i każdego naszego użytkownika, niezależnie od tego, czy incydent w ogóle dotyczy jego danych" – napisał w opublikowanym oświadczeniu.

Podkreślił, że postępowanie w sprawie cyberataku prowadzone przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości nadal trwa, a równolegle zespół MyDr, wspólnie z zewnętrznymi ekspertami, kończy analizę, której celem jest precyzyjne ustalenie, jakie dane objął incydent.

"W najbliższych dniach rozpoczniemy oficjalne informowanie placówek medycznych zgodnie z RODO i pomożemy im w komunikacji z pacjentami. Na tym etapie przyjmujemy z ostrożności celowo szerokie podejście do procesu informowania" – dodał.

W oświadczeniu zaznaczył, że za pośrednictwem placówek medycznych informacja może dotrzeć do około 18 mln osób, których danych na obecnym etapie analizy firma nie może wykluczyć z zakresu incydentu.

Szef MyDr wyjaśnił, że tak szeroka grupa "została określona z ostrożności i obejmuje osoby, których dane, przede wszystkim o charakterze historycznym (pochodzące z kwietnia 2024 roku lub wcześniejsze), znajdowały się w środowisku objętym incydentem".

Wyjaśnił jednak, że liczba ta nie oznacza jednak, że skradzione, odczytane lub upublicznione zostały dane 18 mln osób. Dodał, że zespoły MyDr i zewnętrzni eksperci stale monitorują sytuację i nie wykryli, aby dane objęte incydentem zostały publicznie udostępnione.

Zapewnił, że firma nadal będzie współpracować z właściwymi organami i przekazywać im niezbędne informacje.


Źródło: DoRzeczy.pl / pro.mydr.pl/portal-info
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...