W wyniku cyberataku na MyDr wyciekły dane 19 mln Polaków. Firma MyDr jest dostawcą systemu do prowadzenia m.in. elektronicznej dokumentacji medycznej. System jest przeznaczony zarówno dla indywidualnych praktyk lekarskich, jak i przychodni czy centrów medycznych. Za pomocą platformy realizowanych jest 3 mln wizyt miesięcznie, a lekarze wystawiają 2,7 mln recept każdego miesiąca.
Ogromny wyciek danych Polaków z MyDr
Informacje obejmują dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDr, w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak również treść notatek z wizyt lekarskich czy informacje o receptach.
Szef MyDr przerywa milczenie. Przeprasza
Milczenie w sprawie wycieku przerwał szef MyDr Piotr Miluski.
"Przede wszystkim chcę przeprosić za niepokój, stres i niepewność, które spowodowała ta sytuacja. Przepraszam każdego pacjenta i każdego naszego użytkownika, niezależnie od tego, czy incydent w ogóle dotyczy jego danych" – napisał w opublikowanym oświadczeniu.
Podkreślił, że postępowanie w sprawie cyberataku prowadzone przez Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości nadal trwa, a równolegle zespół MyDr, wspólnie z zewnętrznymi ekspertami, kończy analizę, której celem jest precyzyjne ustalenie, jakie dane objął incydent.
"W najbliższych dniach rozpoczniemy oficjalne informowanie placówek medycznych zgodnie z RODO i pomożemy im w komunikacji z pacjentami. Na tym etapie przyjmujemy z ostrożności celowo szerokie podejście do procesu informowania" – dodał.
W oświadczeniu zaznaczył, że za pośrednictwem placówek medycznych informacja może dotrzeć do około 18 mln osób, których danych na obecnym etapie analizy firma nie może wykluczyć z zakresu incydentu.
Szef MyDr wyjaśnił, że tak szeroka grupa "została określona z ostrożności i obejmuje osoby, których dane, przede wszystkim o charakterze historycznym (pochodzące z kwietnia 2024 roku lub wcześniejsze), znajdowały się w środowisku objętym incydentem".
Wyjaśnił jednak, że liczba ta nie oznacza jednak, że skradzione, odczytane lub upublicznione zostały dane 18 mln osób. Dodał, że zespoły MyDr i zewnętrzni eksperci stale monitorują sytuację i nie wykryli, aby dane objęte incydentem zostały publicznie udostępnione.
Zapewnił, że firma nadal będzie współpracować z właściwymi organami i przekazywać im niezbędne informacje.
Czytaj też:
Wyciek danych 19 mln osób. Prezes UODO: Poszkodowani mogą żądać odszkodowania Czytaj też:
Wyciekły dane 19 milionów Polaków. Minister: Zastrzeżcie PESEL
