Niepokojące słowa szefa Orlenu. "Będziemy szorować po dnie"

Niepokojące słowa szefa Orlenu. "Będziemy szorować po dnie"

Dodano: 
Węgiel, zdjęcie ilustracyjne
Węgiel, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Flickr / (CC BY-SA 2.0)
Polska może mieć problem z dostępnością węgla, jeśli nadchodząca zima okaże się mroźna. Takiego scenariusza obawia się Andrzej Gajewski, prezes Orlenu Termika.

Sytuacja na rynku węgla staje się jednym z głównych tematów przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Poprzednia mroźna zima zwiększyła zużycie surowca, a dodatkowym czynnikiem okazały się wysokie ceny gazu związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie. W efekcie elektrownie częściej wykorzystują węgiel. Jak mówił podczas XXX Forum Ciepłowników Polskich w Międzyzdrojach Andrzej Gajewski, dodatkowy popyt pojawił się także ze strony zagranicy. "Poprzednia zima była mroźna, dlatego zużyliśmy jako branża więcej węgla. Potem przyszła blokada cieśniny Ormuz na Bliskim Wschodzie, która podniosła ceny gazu. Energetyka ograniczyła więc wykorzystanie gazu i sięgnęła po tańszy węgiel" – wyjaśnił.

Zdaniem prezesa Orlenu Termika kluczowe będą grudzień i styczeń. "Jeśli będzie mroźna zima, to węgla zabraknie. Będziemy wszyscy szorować po dnie. Uważam, że to największe ryzyko, które nas dzisiaj czeka" – ostrzegł.

Sama Orlen Termika, która odpowiada m.in. za produkcję ciepła dla Warszawy, przygotowywała się na taki scenariusz od miesięcy. Spółka zgromadziła około 1,5 mln ton węgla. Według Gajewskiego zapas powinien wystarczyć jej na całą zimę.

Zapasy PGG mają spaść niemal do zera

O gwałtownym wzroście popytu mówi także Polska Grupa Górnicza. Jej prezes Łukasz Deja poinformował, że jeszcze pod koniec 2025 r. energetyka sygnalizowała znacznie mniejsze zapotrzebowanie.

Sytuacja w ciągu kilku miesięcy diametralnie się jednak zmieniła. PGG zamierza w 2026 r. wydobyć o ponad milion ton węgla więcej, niż pierwotnie planowała. Jednocześnie ze spółki ma w tym roku odejść ponad 5 tys. pracowników.

"To ssanie ze strony energetyki spowodowało, że zwały węgla, które jeszcze w grudniu ubiegłego roku wynosiły u nas ponad 2 mln ton, na koniec roku będą praktycznie bliskie zeru. Czyli w sumie sprzedamy o prawie 3 mln ton więcej surowca, niż zakładaliśmy" – powiedział Deja.

Według danych Agencji Rozwoju Przemysłu na koniec lipca wszystkie spółki górnicze posiadały łącznie 3,2 mln ton węgla zgromadzonego przy kopalniach. Większe wykorzystanie tego paliwa widać również w danych koncernów energetycznych. Tauron w pierwszym półroczu spalił 2,87 mln ton węgla, czyli o 25 proc. więcej niż rok wcześniej.

"Takie są realia"

"Dzisiaj, przy wysokich cenach gazu, bardziej opłaca się produkować energię z węgla niż z gazu. Takie są realia" – przyznał prezes Tauronu Grzegorz Lot.

Jednocześnie zastrzegł, że rosnące wykorzystanie węgla nie oznacza zmiany długoterminowej strategii koncernu, która zakłada inwestycje w OZE i magazyny energii. Ostrzegł jednak, że jeśli podaż surowca będzie malała przy jednoczesnym wzroście zapotrzebowania, ceny węgla mogą pójść w górę.

Przedstawiciele branży ciepłowniczej podkreślają natomiast, że mimo transformacji energetycznej stare kotły węglowe mają pozostać zabezpieczeniem na wypadek kryzysowych sytuacji. Jednocześnie sektor chce rozwijać pompy ciepła, kotły elektryczne i magazyny ciepła, aby zmniejszyć uzależnienie od jednego rodzaju paliwa.

Czytaj też:
Zatrważające ceny pelletu. Resort nie ujawnia analizy
Czytaj też:
Ceny prądu wystrzeliły. Zapłacimy nawet o 200 zł więcej

Źródło: xyz.pl
Czytaj także