W ostatnich dniach Bruksela zaproponowała nowe wytyczne dotyczące rozszerzenia Unii Europejskiej. W ich ramach Ukraina ma mieć ograniczony dostęp do wspólnego rynku rolnego oraz zmniejszoną kwotę dopłat bezpośrednich. To podjęta przez Komisję Europejską próba uspokojenia obaw niektórych państw członkowskich, które obawiają się zalania swoich rynków ogromnymi ilościami zbóż i roślin oleistych z Ukrainy. Jak podaje "FT", w gronie tych państw znalazły się m.in. Polska, Francja i Włochy.
W zamian Bruksela "wesprze Ukrainę w przywróceniu dostępu do jej tradycyjnych rynków eksportowych”, mając na myśli globalne dostawy z Kijowa, które zostały poważnie zakłócone przez wojnę rozpętaną przez Rosję.
Ukraina zgłasza sprzeciw
Tymczasem minister rolnictwa Taras Wysocki deklaruje, że "Ukraina nie zgodzi się na członkostwo w Unii Europejskiej, jeśli obowiązywałyby ją limity sprzedaży produktów rolnych do państw członkowskich".
"Dla nas jest fundamentalna różnica pomiędzy okresem przejściowym a stałym ograniczeniem. Ukraina jest przygotowana na ten pierwszy. Drugi byłby sprzeczny z całą logiką członkostwa w Unii Europejskiej" – wyjaśnił minister w oświadczeniu przesłanym Politico.
Wysocki podkreślił, że celem Kijowa jest wejście do UE z sektorem, który "dostarcza Europie nie tylko zboże i inne surowce, ale także paszę dla zwierząt, składniki, produkty przetworzone i biopaliwa".
Zakaz dla ukraińskiego zboża
Polskie władze wciąż utrzymują jednostronny zakaz importu z Ukrainy niektórych produktów: pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika. Embargo zostało wprowadzone we wrześniu 2023 r. i obowiązuje bezterminowo. Władze Unii Europejskiej wywierają jednak presję na Polskę, Węgry i Słowację, by nie stosowały tych ograniczeń.
Jak alarmowała niedawno europoseł Konfederacji Anna Bryłka, problem stanowią tu w dużej mierze kompetencje, które dały sobie odebrać wcześniej państwa członkowskie. – Polityka handlowa jest wyłączną kompetencją Unii Europejskiej i państwa członkowskie nie mają prawa samodzielnie jej kształtować. Właśnie dlatego jest bardzo duży nacisk Komisji Europejskiej – powiedziała.
Czytaj też:
"Na prośbę Polski". KE zmienia przepisy na niekorzyść Ukrainy Czytaj też:
Bryłka oburzona pomysłami Von der Leyen. "Mówimy jasno – dwa razy nie!"
