Pobicie Polaka w Suwałkach. "Sprawa powinna być na czołówkach gazet"
Sławomir Mentzen opublikował na swoim kanale reportaż dotyczący pobicia polskiego nastolatka (14-latka) w Suwałkach przez nastolatka ukraińskiego (15 albo 16 lat). Z materiału wynika, że atak nastąpił znienacka i bez powodu. Potwierdzają to świadkowie. W opublikowanym w niedzielę trwającym nieco ponad godzinę nagraniu poseł rozmawia z uczestnikami zdarzenia, ich rodzicami, prawnikiem, przedstawicielką miejscowego środowiska ukraińskiego oraz policjantami. Mentzen przekazał, że sytuacja jest zdumiewająca, jeśli chodzi o zachowanie organów państwa polskiego. Zamiast postępowania wobec poszkodowanego, to ofierze zagrożono... kuratorem.
Do zdarzenia doszło w marcu. Polscy chłopcy grali z Ukraińcami w piłkę nożną. Nie były to rozgrywki turniejowe, a zwykły mecz na osiedlu. Początkowo wszystko przebiegało po towarzysku. Sytuacja zmieniła się, gdy Ukraińcy zaczęli przegrywać. Zaczęli faulować i zachowywać się agresywnie. Nastolatkowie mieli zacząć także przepychać polskich nastolatków. W pewnym momencie jeden z Ukraińców strącił polskiemu nastolatkowi okulary. Gdy ten pochylił się, aby je podnieść, został mocno uderzony w twarz przez obywatela Ukrainy. Zaatakowany stracił przytomność. Następnie agresor – chłopiec trenujący sporty walki – wraz z kolegami uciekli. Na miejsce została wezwana karetka i policja.
Pobicie w Suwałkach. Mentzen: Odwrócenie roli sprawcy i ofiary
Rodzina poszkodowanego wskazuje, że po pobiciu działania policji i kuratorów objęły pobitego chłopaka oraz jego kolegów. Powodem było zawiadomienie o rzekomym znieważeniu Ukraińca ze względu na narodowość. Czynu tego mieli dokonać poszkodowany i jego koledzy z drużyny. Chłopcy, którzy grali we wspomnianym meczu towarzyskim wskazują, że do żadnego nieważenia nie doszło. Mentzen rozmawiał z nimi w Suwałkach. W materiale tłumaczą, że po prostu grali w piłkę i nie mieli żadnego problemu z tym, że w przeciwnej ekipie są Ukraińcy.
Matka chłopca z Ukrainy powiedziała, że narrację o znieważeniu podpowiedział jej prawnik jako linię obrony syna.
W dalszej części materiału Mentzen wskazał, że działania instytucji państwowych doprowadziły do odwrócenia ról sprawcy i pokrzywdzonego. Funkcjonariusze policji zostali wysłani do domu pokrzywdzonego chłopaka tydzień później. – To bulwersująca historia, w której państwo ze sprawcy robi ofiarę, a z ofiar sprawców, tylko dlatego, że napastnik był Ukraińcem – ocenił Mentzen. – Sprawa powinna być na czołówkach gazet. Powinni się nią zainteresować dziennikarze, politycy – powiedział poseł Konfederacji.
Kuratorzy mieli zadawać rodzinom polskich nastolatków uwłaczające pytania. – Na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że w tej sprawie o pobicie ma być jakaś mediacja, a jeżeli chodzi o ksenofobię, to już chodzą kuratorzy po domach […], więc dla nas ta sprawa się odwraca w drugą stronę – mówi w materiale Mentzena ojciec pobitego chłopaka.
Chodzi o ucznia, który w szkole ma średnią ocen ponad 5 i wielokrotnie był na wyjazdach za granicą, gdzie miał kontakt z osobami z różnych kultur. Ponadto jego ojciec od ok. 20 lat zatrudnia Białorusinów. Rodzice zapewniają, że nigdy nie było z nim żadnych kłopotów, a zarzuty o rzekomą "ksenofobię" zostały po prostu zmyślone. Jak wspomnieliśmy, przyznała to zresztą matka nastolatka z Ukrainy.