"Śmiertelny atak". Uderzenie w bazy USA
Jak podała stacja BBC, atak Stanów Zjednoczonych nastąpił w niedzielę wieczorem. Tim Hawkins, rzecznik Centralnego Dowództwa USA, przekazał, że zaobserwowano siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przygotowujące się na wyspie Larak do wystrzelenia rakiet z minami morskimi w kierunku cieśniny. Z tego powodu zdecydowano się na uderzenie.
Amerykańscy wojskowi: To była ograniczona, precyzyjna akcja
Z kolei irańska telewizja państwowa pokazała, jak twierdziła, rakiety balistyczne wystrzelone przez Teheran w kierunku baz amerykańskich w Jordanii w odpowiedzi na amerykańskie ataki. Operację określiła mianem "śmiertelnego uderzenia". Siły zbrojne Jordanii przekazały, że w poniedziałek rano przechwyciły osiem pocisków, które przeniknęły przestrzeń powietrzną kraju na Bliskim Wschodzie.
Przedstawiciele sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych kwestionują tezy Iranu o tym, że ostatnie amerykańskie uderzenia były aktem agresji. Wojskowi z USA nazywają je "ograniczoną, precyzyjną akcją" przeciwko siłom, które – jak zaznaczyli – stawiały miny.
"W istocie Iran stworzył zagrożenie, a wojsko USA je wyeliminowało, aby chronić cywilną marynarkę, żeglugę handlową i swobodny przepływ handlu międzynarodowego" – przekazało w niedzielę Centralne Dowództwo USA w oświadczeniu.
Syn Trumpa celem Iranu? Teheran zaprzecza
Teheran zaprzeczył niedawno doniesieniom, jakoby miał istnieć spisek mający na celu zabicie Barrona Trumpa, syna prezydenta USA.
Szef irańskich służb bezpieczeństwa zaprzeczył w czwartek oskarżeniom, jakoby Teheran miał przygotowywać zamordowanie najmłodszego syna prezydenta Donalda Trumpa, Barrona Trumpa.
Jak podała amerykańska agencja Reuters, Mohsen Rezaei w wywiadzie wyemitowanym przez libańską stację telewizyjną Al Manar TV nazwał doniesienia o potencjalnym irańskim spisku mającym na celu zabicie Barrona kłamstwem.