"Ktoś nie dostarczył na czas saszetek?". Żurek atakuje Nawrockiego
Prokuratura zwróciła się w czwartek do prezydenta Karola Nawrockiego ws. przesłuchania go w charakterze świadka w śledztwie dot. niedopuszczenia sędziów TK do orzekania.
– Jestem obywatelem jak każdy inny. Myślę, że prezydent ma dużo więcej bardzo ważnych zagadnień w Polsce i na arenie międzynarodowej niż odpowiadanie na urojenia ministra sprawiedliwości. Zaproszę jednak prokuratora na przesłuchanie i usłyszy ode mnie, że wszystkie decyzje podejmuję osobiście – zadeklarował prezydent.
– Z całą pewnością dojdzie do takiego przesłuchania. Możecie państwo być spokojni już dzisiaj. Natomiast uważam, że jest to obciążające dla obecnej władzy, ponieważ tych postępowań prokuratorskich wobec mojej osoby, czy prób przesłuchiwania mnie jako świadka jest bardzo – dodał.
Żurek: Prezydenta obowiązuje prawo
Wypowiedź Nawrockiego skomentował minister sprawiedliwości. Waldemar Żurek zrobił to w niewybredny sposób.
"Prezydent najpierw deklaruje, że złoży zeznania, a chwilę później twierdzi, że ma inne priorytety. Tekst o «urojonych wizjach ministra» może wskazywać, że w Pałacu ktoś nie dostarczył na czas saszetek... nikotynowych?" – napisał na swoim koncie na platformie X.
Dalej minister stwierdził, że "prezydenta obowiązuje dokładnie takie samo prawo jak każdego obywatela", a prokuratura "jedynie przez szacunek" może zgodzić się na zaproponowany przez niego termin przesłuchania, które może "odbyć się nawet w Pałacu Prezydenckim". Żurek dodaje, że "każdy obywatel ma obowiązek współpracować z organami ścigania, a rola Pierwszego Obywatela zobowiązuje do dawania przykładu".
"Spodziewałem się po Panu, że przy tak uprzejmym zaproszeniu z prokuratury pokaże Pan, na czym polega postawa obywatelska. Sorry, nie spodziewałem się, ale miałem nadzieję..." – zakończył swój wpis minister.