Poseł PiS: Wyniki AfD to nie powód, by wpadać w euforię lub być przerażonym
Alternatywa dla Niemiec (AfD) zdecydowanie wygrała niedzielne wybory do parlamentu krajowego Saksonii-Anhalt, zdobywając 43,8 proc. głosów. Wynik AfD oznacza ponad dwukrotne zwiększenie poparcia w porównaniu z poprzednimi wyborami landowymi, w których partia uzyskała 20,8 proc. głosów. Rządząca dotychczas Saksonią-Anhaltem CDU poniosła poważną porażkę, zdobywając 17,2 proc. głosów. SPD otrzymała 9,3 proc., Zieloni 8,9 proc., a Lewica 8,6 proc.
Mimo zwycięstwa AfD nie zdobyła bezwzględnej większości mandatów. Pozostałe główne partie wykluczają współpracę z tym ugrupowaniem, co oznacza, że jego zdolność do utworzenia rządu pozostaje niepewna.
Śliwka: Migracja, gospodarka, energetyka
Sytuacja w naszego zachodniego sąsiada wywołała falę komentarzy ze strony polskich polityków. Poseł PiS Andrzej Śliwka komentuje: "Poważny polski polityk z niemieckich wyborów landowych powinien wyciągać wnioski, a nie wpadać w euforię czy, o zgrozo, być nimi przerażony. Te wybory to w istocie 'czerwona kartka' dla koalicyjnego rządu federalnego GroKo".
"Friedrich Merz obiecywał, że AfD osłabi, tymczasem pod jego rządami stała się ona partią masowego wyboru, zdolną nie tylko wygrywać wybory, ale w niektórych landach dystansować CDU o kilkadziesiąt punktów procentowych. Zamiast odebrać AfD wyborców, Merz i CDU swoim kursem jeszcze bardziej umocnili jej pozycję. Skompromitowana CDU najwyraźniej nie wyciągnęła żadnych wniosków z poprzednich wyborów. W dalszym ciągu łatwiej jest jej moralizować i straszyć AfD niż odpowiedzieć na pytanie, dlaczego miliony Niemców odwracają się od dotychczasowego establishmentu i oczekują zasadniczej zmiany polityki" – zauważa polityk.
Śliwska wskazuje: "Rosnące poparcie dla AfD pokazuje, że niemiecka polityka będzie coraz bardziej spolaryzowana, mniej przewidywalna i mocniej skoncentrowana na problemach wewnętrznych. Presja społeczna na zmianę polityki migracyjnej, gospodarczej i energetycznej będzie rosła, a wraz z nią zmieni się także sposób, w jaki Berlin będzie definiował swoje interesy w Europie. Dlatego tym bardziej istotne jest, aby w Polsce był niepodległościowy, patriotyczny rząd, który potrafi twardo zdefiniować interes Rzeczypospolitej i skutecznie go bronić. Nie rząd na czele z naiwnym premierem ani z premierem całkowicie uległym wobec Berlina i, co w tym przypadku oczywiste, także wobec Brukseli, lecz taki, który wie, że w polityce międzynarodowej najpierw trzeba pilnować interesu własnego państwa".