"Świństwo wobec obywateli". Bosak reaguje na kompromitację w Krakowie
Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej Krzysztof Dyl poinformował w poniedziałek, że komisja nadal weryfikuje podpisy złożone przez troje kandydatów: Bartosza Bocheńczaka (Konfederacja), Darię Gosek-Popiołek (Lewica) oraz Sławomira Pietrzyka (SDPL). – Decyzje będą podjęte we wtorek – dodał.
Kandydat Konfederacji niezarejestrowany w Krakowie. Mentzen zawiesił Bocheńczaka
Według nieoficjalnych informacji kandydatury Bartosza Bocheńczaka nie uda się jednak zarejestrować.
Sławomir Mentzen, lider Nowej Nadziei, poinformował w poniedziałek wieczorem, że odwołuje Bartosza Bocheńczaka z funkcji prezesa okręgu krakowskiego, a także zawiesza wszystkie osoby pełniące funkcje w strukturach krakowskich oraz – jak dodał – "przekazuję ich sprawy do Sądu Partyjnego, który ustali ich indywidualną odpowiedzialność za tę katastrofę".
Bosak komentuje sprawę w Krakowie. "To nie powinno tak wyglądać"
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i współlider Konfederacji, pytany w Telewizji Republika, czy uda się jednak zebrać podpisy, odpowiedział, że wydaje mu się, że "już nie ma możliwości, bo termin zbierania minął, natomiast jest w tej chwili spór o to, czy te podpisy są właściwe".
– Mamy praktykę, moim zdaniem dyskusyjną z punktu widzenia prawnego, polegającą na tym, że jeżeli nawet obywatel jest mieszkańcem danego miasta, np. Krakowa, wpisze dane poprawnie, ale wpisze inny adres niż sprawdzający to urzędnicy mają w swojej bazie, np. wpisze adres zamieszkania, a nie adres zameldowania albo na odwrót, to oni potrafią taki podpis odrzucać – podkreślił.
Wicemarszałek Sejmu ocenił, że jego zdaniem "to tak nie powinno być, dlatego że nikt nie pamięta, nikt nie wie, jaki jego adres jest w bazie urzędowej i to nie powinno mieć żadnego znaczenia".
– Powinno się liczyć tylko, czy się zgadza imię, nazwisko, PESEL. Natomiast ja już się zetknąłem z tym parę lat temu, że w momencie, kiedy komisje dostały te terminale, oni sobie zaczęli wprowadzać taki rygor, że odrzucają każdy podpis, który mi się różni z bazą danych – mówił.
Krzysztof Bosak podkreślił, że "z ustawy to nie wynika, jaki ma być adres wpisany, ale jak wiemy, prawo interpretuje się uznaniowo, natomiast niezależnie od tego oni powinni zebrać podpisów więcej".
– Podobno dostarczyli prawie pięć tysięcy, a obowiązek jest trzy, no i okazało się, że te dwa dodatkowe to za mało. Może trzeba było przynieść 10 tysięcy i by się znalazło wśród 10 tysięcy trzy. Natomiast to nie powinno tak być, ja uważam, że już dawno powinno być to scyfryzowane – ocenił.
Współlider Konfederacji stwierdził, że "to jest też nie tylko świństwo wobec kandydatów, bo nie jest jedynym kandydatem, który nie będzie zarejestrowany, jeżeli to się jutro potwierdzi, ale to jest świństwo wobec obywateli, no bo obywatele poświęcają czas, wypełniają to, w dobrej wierze wpisują swoje dane, wpisują prawdziwe dane i później się okazuje, że to nic nie znaczy".
– To kto zawodzi, obywatele czy państwo? – zapytał Krzysztof Bosak.