Zakończył się protest maszynistów. Nadal duże utrudnienia na kolei
W czwartek przedstawiciele Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce spotkali się z ministrem infrastruktury Dariuszem Klimczakiem. Tematem rozmów była kwestia zwiększenia bezpieczeństwa na przejazdach kolejowych. To pokłosie wypadku, do jakiego doszło w środę w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Pociąg InterCity relacji Lublin Główny – Szczecin zderzył się tam z samochodem ciężarowym. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kierowca ciężarówki wjechał na tory mimo czerwonego światła.
Potężne utrudnienia na kolei
Według ustaleń, protest miał potrwać do godziny 12.00. Oznacza to, że obecnie pociągi powinny poruszać się już z normalną prędkością. Jednak całkowite zniknięcie opóźnień z pewnością zajmie jeszcze kilka godzin.
Jak informuje Portal Pasażera, 246 składów pociągów mają obecnie opóźnienia lub nie wyjechały nie trasy — nie we wszystkich przypadkach przyczyną jest protest. W niektórych przypadkach opóźnienie wynosi kilkadziesiąt minut. Są jednak przypadki, kiedy sięga ono od 1 do nawet 3 godzin. Na chwilę obecną rekordzista ma 329 minut opóźnienia. To pociąg Ślązak ze Szczecina do Przemyśla.
Rzecznik prasowy PolRegio przekazał, że najwięcej opóźnień pociągów tego przewoźnika występuje na liniach jednotorowych w województwach: warmińsko-mazurskim, podlaskim, podkarpackim i lubelskim.
"Akt desperacji"
Tymczasem szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych przekonuje, że piątkowe utrudnienia nie były strajkiem w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale "aktem desperacji" w wołaniu o zwiększenie bezpieczeństwa na kolei.
– To nie był żaden strajk, czy jakaś akcja protestacyjna. To było normalne wykorzystanie zapisów kodeksu pracy, artykułu 210, który mówi, że jeżeli praca zagraża zdrowiu i życiu, to pracownik powinien się powstrzymać od takiej pracy – wskazał Leszek Miętek.