Atak przy granicy z Polską. Kamery w Sejmie nagrały reakcję generałów
W czwartek (17 września) polskie wojsko poderwało myśliwce po rosyjskim ataku na zachodnią Ukrainę, a mieszkańcy części Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymali alert RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. W Lublinie i Rzeszowie zawyły syreny.
Jeden z rosyjskich dronów odrzutowych miał spaść lub zostać zniszczony około 4 km od polskiej granicy, prawdopodobnie w pobliżu stacji benzynowej.
Generałowie byli w Sejmie. Tak zareagowali
W czasie, kiedy nadeszła informacja o ataku w pobliżu granicy, dowódcy polskiej armii byli w Sejmie. Kamera TVP Info uchwyciła, jak jeden z wojskowych wszedł nagle na salę plenarną i podszedł do wiceszefa MON Cezarego Tomczyka i generałów, którzy siedzieli w ławach sejmowych.
Oficer powiedział coś do polityka, a ten natychmiast wstał i wyszedł z sali. Chwilę rozmawiali za drzwiami, po czym wiceminister obrony narodowej wrócił po telefon.
Atak blisko polskiej granicy. "Dowódca wydał rozkaz zestrzelenia"
Tomczyk powiedział później dziennikarzom, że Polska nie tylko była gotowa, ale dowódca operacyjny wydał rozkaz zestrzelenia obiektu, jeśli przekroczyłby granicę. Wyjaśnił, że chodzi o tzw. preautoryzację – w określonych warunkach pilot nie musi uzyskiwać dodatkowej zgody dowódcy na użycie uzbrojenia.
Wcześniej w związku z zagrożeniem czasowo wstrzymano operacje na lotniskach w Lublinie i Rzeszowie. Po około godzinie zostały one wznowione. Dowództwo Operacyjne Rodzaów Sił Zbrojnych poinformowało, że nie doszło do naruszenia przestrzeni powietrznej RP.
Premier Donald Tusk przekazał, że atak nastąpił bardzo blisko granicy, w rejonie Jagodzina i Dorohuska, gdzie doszło do "masywnej eksplozji". Informacja dotarła do szefa rządu na chwilę przed konferencją prasową po spotkaniu z kanclerzem Austrii Christianem Stockerem, który przybył do Warszawy z oficjalną wizytą.