Ukraiński żołnierz krytykuje polskie dowództwo wojskowe. "Ludzie radzieccy"
Ołeksandr Karpiuk, ukraiński weteran znany również pod pseudonimem "Serż Marko", na łamach portalu agencji UNIAN odniósł się do sytuacji Polski w obliczu zagrożenia ze strony Rosji.
Punktem wyjścia były niedawne groźby Nikołaja Patruszewa, doradcy Władimira Putina i byłego sekretarza rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa. Rosyjski polityk stwierdził, że gdyby doszło do wojny z Polską, Rosja użyłaby "całego arsenału dostępnych sił i środków", a polska państwowość miałaby przestać istnieć w ciągu "dwóch lub trzech dni". Karpiuk nie daje wiary tym zapowiedziom.
"Byłem w Polsce, kontaktowałem się tam z różnymi ludźmi w sprawach wojskowych i dotyczących dronów, dawno już wyrobiłem sobie zdanie o samych Polakach oraz Ukraińcach pracujących w tamtejszej zbrojeniówce" – napisał. "Rosja nie będzie tam miała żadnego spacerku, zdobywania Warszawy w 2-3 dni" – ocenił.
"Polska rzeczywiście ma silną armię"
Karpiuk podkreśla, że Polska dysponuje znacznym potencjałem militarnym. W jego ocenie polskie wojsko jest przygotowywane właśnie z myślą o zagrożeniu ze strony Rosji i Białorusi.
"Polska nie tylko dysponuje jedną z najbardziej przygotowanych do walki armii NATO, ale jeszcze ta armia budowana była priorytetowo za europejskie pieniądze jako wojsko, które powinno powstrzymać uderzenie ze strony Rosji i Białorusi. Czyli budowana była, uwzględniając ten cel, odpowiednio finansowana i zaopatrywana w broń" – przekonuje.
Zdaniem Ukraińca ewentualna pełnoskalowa inwazja na Polskę wymagałaby od Rosji zgromadzenia setek tysięcy żołnierzy. Zwraca przy tym uwagę na zasadniczą różnicę między sytuacją Polski a położeniem Ukrainy w lutym 2022 roku. "Z Polską nic takiego nie będzie, to jest jednak członek NATO, z silnym lotnictwem, a pomoc innych krajów będzie zdecydowanie bardziej znacząca" – ocenił.
Według niego, jeżeli w pierwszej fazie potencjalnej wojny Polska zdołałaby zatrzymać rosyjskie wojska i przystosować sposób prowadzenia walk do realiów konfliktu, miałaby szansę skutecznie się bronić.
"Jeśli w przypadku konfliktu na pełną skalę zdołają zatrzymać przeciwnika, nawet za cenę dużych strat – ludzkich i terytorialnych – i adaptować się do niego, to wytrzymają" – napisał.
Ukraiński weteran ostro o polskim dowództwie
Po wyliczeniu mocnych stron polskiej armii Karpiuk przechodzi jednak do problemów, które jego zdaniem mogłyby ujawnić się w przypadku rzeczywistego konfliktu. Jednym z najpoważniejszych ma być brak doświadczenia bojowego. "Polska ma rzeczywiście silną armię, ale to jest wojsko całkowicie pozbawione doświadczenia bojowego. Jak zachowa się taka armia w warunkach prawdziwego pola walki? Tego nie wiedzą nawet sami Polacy. Czy będzie ona w ogóle okazywała systemowy opór agresorowi?" – zastanawia się.
Karpiuk porównuje tę sytuację z Ukrainą przed rosyjską inwazją na pełną skalę. Przypomina, że w 2022 roku Ukraina dysponowała już dużą grupą ludzi, którzy zdobyli doświadczenie bojowe podczas trwających od 2014 roku walk w Donbasie.
"W czasie rosyjskiego najazdu na Ukrainę były setki tysięcy ludzi, którzy wcześniej walczyli w Donbasie, był bardzo silny ruch wolontariuszy i inne wsparcie frontu. Ten doświadczony kontyngent powstrzymał inwazję" – przekonuje.
"Polska takiego nie ma" – dodaje. Jeszcze ostrzej ukraiński weteran wypowiada się o polskim dowództwie wojskowym. "Powiedziałbym, że mają niezbyt współczesne dowództwo. Mniej więcej takich samych 'ludzi radzieckich', jakich mieliśmy u siebie przed 2014 rokiem, tylko w mundurach NATO" – ocenił Karpiuk. "To bardzo śmieszne typy. Nic nie rozumieją, ale bardzo starają się wyglądać na pewnych siebie" – napisał.
Według Karpiuka problem można dostrzec m.in. podczas prezentacji technologii dronowych. Jego zdaniem samo przeprowadzenie ćwiczeń nie jest jeszcze dowodem przygotowania do realiów współczesnej wojny. "Tam uważają za normalne: postrzelali, polatali, znaczy – są gotowi. A to nie tak" – stwierdził.
"Zbyt konserwatywna generalicja"
Karpiuk uważa, że polskie wojsko mogłoby skorzystać z doświadczeń Ukrainy zdobytych podczas wieloletniej wojny z Rosją. Jego zdaniem istnieją jednak bariery utrudniające wykorzystanie tej wiedzy.
"Brak doświadczenia jest krytycznym problemem polskiej armii i jest to jej podstawowy problem. Mogłaby otrzymać to doświadczenie od Ukrainy, ale przeszkadzają w tym dwie przyczyny" – napisał.
Pierwszą ma być, według niego, "zbyt konserwatywna generalicja", która nie wie, w jaki sposób skutecznie wykorzystać ukraińskie doświadczenia. Drugą – antyukraińskie nastroje w Polsce. Karpiuk twierdzi, że na ich wzrost wpływały również rosyjskie działania informacyjne.