"Wiedźma doprowadziła do zabrania dzieci". Opozycja działa ws. Horny-Cieślak
W środę na portalu Zero.pl ukazał się tekst Bartosza Michalskiego zatytułowany "Zwyzywała rzeczniczkę praw dziecka. Chwilę później odebrano jej dzieci". Publikacja dotyczy szokującego działania rzecznik praw dziecka Moniki Horny-Cieślak względem jednej z rodzin.
Mimo braku podstaw – co wskazała zawiadomiona policja i kurator – urzędniczka doprowadziła do odebrania dzieci rodzicom. Sytuację uratował sąd, nakazując natychmiastowy powrót dzieci do rodziców.
Dziennikarze i politycy komentują na X, że jeśli to, co napisał autor jest prawdą, Horna-Cieślak powinna jeszcze dziś stracić stanowisko i powinna się nią zająć prokuratura. Działania podejmują już opozycyjne partie polityczne. Jak wskazują, Horna-Cieślak musi zostać jak najszybciej usunięta z zajmowanego stanowiska.
Chcą odwołać Hornę-Cieślak. Opozycja zbiera podpisy
Jak pierwsi zawiadomienie do prokuratury zapowiedzieli politycy Rozwoju Plus. "Wygląda to co najmniej na przekroczenie uprawnień na szkodę interesu prywatnego – przestępstwo z artykułu 231 KK" – napisał Paweł Jabłoński. Zapowiedzieli też wniosek o odwołanie urzędnik.
PiS i Konfederacja także zareagowały. "[...] Ta sprawa musi zostać dokładnie wyjaśniona. W naszej ocenie Monika Horna-Cieślak nie powinna dłużej pełnić funkcji Rzecznika Praw Dziecka. Dlatego składamy wniosek o jej odwołanie" – poinformował na platformie X przewodniczący klubu PiS Mariusz Błaszczak.
"Będziemy zbierać podpisy pod odwołaniem Moniki Hornej-Cieślak ze stanowiska Rzecznika praw dziecka. Ta wiedźma doprowadziła do zabrania dzieci w wieku 3 i 4 lat do domu dziecka, tylko dlatego, że została słusznie zwyzywana na ulicy przez ich matkę. Jako argument podała to, że policja znalazła w ich domu dwie zamknięte butelki piwa! Takich ludzi jak Horna-Cieślak należy trzymać w więzieniach, czy innych ośrodkach odosobnienia, a nie w urzędzie" – napisał Sławomir Mentzen z Konfederacji.