Matczuk po wyjściu z prokuratury: Dni karykaturalnej dyktaturki są policzone!
"Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie! To więcej niż pomoc – dzisiejszy dzień pokazał mi jak wielka moc jest w ludziach bliskich. Dziękuję przyjaciołom, którzy wspierali mnie i moją rodzinę. Dziękuję Telewizji Republika i tysiącom wspaniałych widzów! Taka wspólnota nie może przegrać! Dni karykaturalnej dyktaturki są policzone!" – napisał w serwisie X.
Piotr Matczuk został w środę zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA w Warszawie, a następnie przewieziony do Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie. W tej samej sprawie zatrzymano Annę Plakwicz. Oboje byli związani ze spółką Solvere, która realizowała w 2017 roku kampanię "Sprawiedliwe Sądy".
Po zakończeniu czynności Matczuk opuścił prokuraturę. Śledczy zastosowali wobec podejrzanych środki wolnościowe, w tym dozór policji, zakaz kontaktowania się z innymi podejrzanymi oraz zakaz opuszczania kraju.
Matczuk: Do winy się nie przyznaję
Na antenie Telewizji Republika Matczuk potwierdził, że przedstawiono mu zarzuty. – Dzisiaj usłyszałem zarzuty. Ja się oczywiście do winy nie przyznaję – powiedział. Matczuk kwestionował ich zasadność, zwracając uwagę, że nie był członkiem władz Polskiej Fundacji Narodowej.
– W samych tych zarzutach sprawa się zupełnie nie klei, bo ja, który nigdy nie byłem w Polskiej Fundacji Narodowej, jestem oskarżony o narażenie tej fundacji na straty. To się w ogóle nie dodaje – stwierdził.
Według śledczych zgromadzony materiał pozwolił na postawienie Matczukowi i Plakwicz zarzutów związanych z wyrządzeniem PFN szkody majątkowej wielkich rozmiarów przy realizacji i finansowaniu kampanii "Sprawiedliwe Sądy". Prokuratura podaje kwotę co najmniej 8,428 mln zł i twierdzi, że kampania była sprzeczna z celami statutowymi fundacji. Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych czynów.
"To jest taka forma nękania"
Matczuk krytycznie odniósł się także do samego sposobu przeprowadzenia czynności. Jak przekonywał, wcześniej współpracował ze śledczymi i stawiał się na wezwania. – Ponad rok temu byłem przesłuchiwany w CBA. Była transparentność z mojej strony. Spółka była, rozliczała się legalnie, wszystko dopięte na ostatni guzik, co każdy śledczy widzi po zeznaniach podatkowych, po wszystkich dokumentach – mówił.
W lipcu 2026 roku w ramach tego samego śledztwa CBA prowadziło czynności związane z kampanią "Sprawiedliwe Sądy". Biuro informowało wówczas, że postępowanie dotyczy podejrzenia nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez członków zarządu PFN.
Matczuk uważa, że zamiast zatrzymania wystarczyłoby wezwanie go do prokuratury. – Ja, który nigdy się przed niczym nie uchylałem, zawsze byłem na każde wezwanie służb, nie jestem wezwany do prokuratury, tylko znowu zespół bojowy z długą bronią wchodzi do mnie do mieszkania i jestem zatrzymany, wieziony tutaj – relacjonował.
– To jest taka forma nękania. Ja tak to odbieram. Bo można było wysłać wezwanie – dodał były doradca Beaty Szydło.